Test: Nissan Micra 0.9 90 KM – mały owad

Nową Micrą Nissan zrywa z obłymi kształtami pokazując świeże, atrakcyjne i co najważniejsze – nowoczesne auto, które powinno się spodobać niejednej osobie. Ja znalazłem w niej tylko (albo aż) jeden problem – silnik o pojemności 0.9 litra.

 

Wróćmy jednak na chwilę do bryły Micry. Nowy model wygląda na ponadczasowy, a jego ostre linie idealnie wpisują się w panujące trendy projektantów. Srebrno-czarny grill ma swoje przetłoczenia na masce, a sam przód auta przypomina mi modliszkę. Miałem jeszcze jedno skojarzenie z pewnym pokemonem, ale zostańmy przy owadach. Uzupełniając obraz o skośne reflektory oraz światła do jazdy dziennej w kształcie strzałek, Micra odróżnia się od reszty gamy Nissana. Podobny kształt żarówek zastosowano również z tyłu, przez co projekt jest spójny.

Auto równie ciekawie wygląda też z profilu. Na 17-calowych kołach nawet w białym lakierze może się spodobać, chociaż osobiście wybrałbym inny kolor. Wysoko biegnąca linia okien wraz z klamkami ukrytymi w słupku C wygląda świeżo, lecz nie jest intuicyjna. Dodam od razu, że tylne drzwi działają ze sporym oporem, a to może być problem, gdyż na tylnej kanapie mamy aż 3 ISOFIXY i miejsca raczej dla dzieci. Z przodu wygodnie usiądą nawet wysokie i barczyste osoby.

 

 

Podnosząc natomiast klapę bagażnika ujrzymy 300 litrów ustawnej przestrzeni. Wysoki próg załadunku może utrudnić pakowanie. Biorąc jednak pod uwagę konkurencję segmentu B w sprawie pojemności, Micra nie wypada.

Co ważne egzotyczny wygląd zewnętrzny przenosi się również do środka. Nasz testowy egzemplarz obity był w środku czarno-bordową skórą. Ten materiał pojawił się nie tylko na fotelach, ale także na boczkach drzwi, konsoli centralnej oraz desce rozdzielczej. Dzięki temu wnętrze auta było designerskie, a materiały miłe w dotyku. Nie mogę również narzekać na ich spasowanie. Powiem więcej – w Micrze czułem się dużo bardziej luksusowo niż w większych i droższych Nissanach.

Ale fakt, ta Micra również tania nie była. Z dużą ilością wyposażenia dodatkowego jej końcowa cena dobiła okolic 71 tys. złotych. Na tę kwotę składają się takie rzeczy jak: automatyczna klimatyzacja, wielofunkcyjna kierownica (spłaszczona u dołu nawiasem mówiąc), podgrzewane siedzenia oraz system Nissan Connect (dopłata 3900 zł) z dotykowym wyświetlaczem kryjącym nawigację, łączność z telefonem, kamerę. Uzupełnieniem tej listy jest świetne audio od Bose. Jeden z głośników ukryty był w zagłówku kierowcy. Tak, to nie żart.

 

 

Niestety w tej kwocie zabrakło elektrycznie otwieranych szyb z tyłu, podłokietnika lub okna dachowego. W ramach rekompensaty jest jednak przeciętnej jakości kamera cofania (może pokazywać również obraz z przodu) połączona z systemem kamer 360. To bardzo przydatna funkcja, zwłaszcza w mieście, która działa nawet w zamkniętych pomieszczeniach.

Całość wyposażenia oraz wizualne atrakcje czynią z Nissana Micry bardzo łakomy kąsek. Brak w nim azjatyckich powiązań rodem z lat 90. ubiegłego wieku. Czar niestety pryska, gdy włączymy zapłon. Nawiasem mówiąc klawisz „start” przeniesiono koło lewarka skrzyni biegów i chwilę go szukałem. Pod maską naszego egzemplarza pojawił się trzycylindrowy silnik o mocy 90 KM i pojemności 0,9 litra. Silnik wsparto turbodoładowaniem. Takie parametry pozwolą na 175 km/h maksymalnej prędkości oraz sprint do setki w okolicach 12 sekund.

 

 

Jego możliwości i kultura pracy pozostawiają trochę do życzenia, lecz do miasta są w pełni wystarczające. W niskich prędkościach auto jest dynamiczne, a pięciobiegowy manual sprawnie współpracuje z kierowcą. Niestety poza miastem szybsza jazda wymaga sporego przeciągania przełożeń oraz dociskania prawego pedału. To odwdzięcza się sporym hałasem oraz większym spalaniem. Celowo też nie wspomniałem o przysłowiowej pojemności kartonu mleka – jeśli auto dobrze jeździ, to mi to nie przeszkadza – tutaj niestety nie jest zbyt idealnie.

Średnio, samochód spala umiarkowane ilości paliwa. W mieście jest to koło 7-8 litrów. Poza nim można zejść nawet o litr mniej. Niestety, biorąc pod uwagę 41-litrowy bak, zasięg auta nie jest fascynujący (do 500-600 km).

 

 

Abstrahując jednak od powyższych danych, Micra jeździ bardzo przyjemnie. Zawieszenie jest bardzo kompromisowe i dobrze wybiera wszelkie nierówności. Samochodem również nie buja podczas szybszych zakrętów, a także nie reaguje na boczne podmuchy wiatru. Układ kierowniczy jest precyzyjny, a samo auto w miarę komfortowe.

Niestety, ze wspomnianym silnikiem brakuje mu werwy. To może stanowić problem podczas wyprzedzania lub szybkich manewrów w dużym mieście. Radą na to może być wybór innego silnika. Nissan w ofercie ma jeszcze słabszą benzynę (73 KM) oraz 90-konnego diesla o pojemności 1,5 litra. Oczywiście rozumiem erę downsizingu, ale patrząc na spalanie Micry, konkurenci robią to lepiej. Najniższa cena tego modelu zaczyna się od kwoty 45900 złotych.

 

 

Nie odbiera to jednak innych zalet auta. Już dawno samochód z tego segmentu nie zaskoczył mnie swoim designem i wykończeniem. Ma wiele ciekawostek i sądzę, że szybko nie opatrzy się na ulicy. Poza tym w jaskrawym kolorze może być strzałem w dziesiątkę i nie znudzi się przez lata.

A cena? No cóż – ładne rzeczy zawsze dużo kosztowały, a Micra posiada parę “pocieszaczy” w środku. Zwłaszcza niesamowite audio, jak na tę klasę auta. Drugim argumentem za może być hipoteza na temat azjatyckiej niezawodność i umiarkowanej straty wartości aut używanych pochodzących z tamtego kontynentu.

 

Konrad Stopa
Fot. Grzegorz Wawryszczuk

 

Wygląd: 10 Stars (10 / 10)
Wnętrze: 9 Stars (9 / 10)
Silnik: 5 Stars (5 / 10)
Skrzynia: 7 Stars (7 / 10)
Przyspieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 7 Stars (7 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 5 Stars (5 / 10)
Ogółem: 7.2 Stars (72/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R3
Pojemność: 898 cm3
Moc: 90 KM/5500 obr./min.
Moment: 140 Nm/2250 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa
0-100 km/h: 12.1 s
Prędkość max.: 175 km/h
Cena: ok. 71100 PLN

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.