Test: Mercedes C450 AMG – lekko przykurzony mocarz

Mercedes C450 AMG to ciekawy samochód, ale czemu sądzę, że przykurzony? Otóż nie znajdziecie go w konfiguratorze polskiego importera. Nie oznacza to jednak, że auto powinno trafić do działu samochodów używanych. Po prostu Mercedes sprzedaje go teraz w nowym opakowaniu pod nazwą C43 AMG, które tak naprawdę niewiele się różni.

 

Z zewnątrz prawie w ogóle. Nowy twór jest szybszy do 100 km/h o 0,2 sekundy. To krócej niż czas, który przeznaczycie na przeczytacie tego zdania. Wróćmy jednak do bohatera naszego testu, czyli starszej, ale równie mocarnej wersji C Klasy.

Z tym sedanem klasy Premium miałem już okazję obcować kilka razy, aczkolwiek to C450 AMG przekonało mnie, że pojazdy z gwiazdą na masce dopieszczone przez niemieckie AMG to kawał naprawdę solidnej roboty. I to nie tylko pod względem technicznym, ale także wizualnym.

 

mercedes-c450-amg-8

 

Mimo, że do „baby S” można przyczepić się, że ma zachwiane proporcje między przodem auta, a krótkim tyłem lub ogólnie mało w nim pazura jak na sportowego sedana, to ja osobiście jestem w tym aucie zakochany. Owszem, może Lexus IS jest bardziej „wow”, ale Mercedesowi nie brakuje sportowej klasy. Przez to nie jest on przesiąknięty tuningiem, a duży, wklęsły przedni grill z ciekawą fakturą szarych kropek potęguje dynamikę karoserii. Dorzucenie do tego ładnych felg, szarego lakieru (szkoda, że nie matowy) oraz karbonowych wstawek, jak delikatny spoiler lub lusterka oraz parę emblematów “Aufrecht Melcher Großaspach“, spowodowało, że wszystko do siebie pasuje i jest esencją dobrego smaku.

Równocześnie jednak może uśpić gapiów i kierowców innych aut, ponieważ sama karoseria nie zdradza zbytnio tego, co drzemie pod karoserią samochodu. No chyba, że sokole oko zainteresowanych dojrzy wnętrza testowanej C450 AMG.

Środek auta różni się znacząco od cywilnych wersji. Wystarczy rzucić okiem na dość twarde kubełkowe fotele cudownie okalające ciało oraz czerwone pasy bezpieczeństwa. Inna jest również kierownica – jej gruby, skórzany wieniec pewnie leży w dłoniach kierowcy. Czerwoną nić widać także na drzwiach lub desce rozdzielczej. Konsolę centralną natomiast pokrył plastik w ciekawej, karbonowej fakturze.

 

mercedes-c450-amg-9

 

Reszta to jednak klasyczne, mercedesowskie wnętrze z dobrymi materiałami, lecz troszkę gorszym spasowaniem. Nadal w aucie znajdziemy niedotykowy ekran systemu Command, który grzeszy swoimi możliwościami (od nawigacji, po ustawienia samochodu do dobrego systemu audio), ale niestety nie grzeszy intuicyjnością. A szkoda, bo przyciski oraz myszka obsługi wyglądają naprawdę genialnie.

Z tych praktyczniejszych względów to nadal czterodrzwiowy samochód z pokaźnym 2,8 metrowym rozstawem osi i 480 litrowym bagażnikiem, który ma kształtny układ, ale dość mały otwór załadunku. Auto spokojnie zmieści czwórkę pasażerów, aczkolwiek nie rozpieszcza przestrzenią jak rywale od konkurencji.

Te jednak niuanse stają się nieistotne, gdy przyciśniemy przycisk Start. Wówczas odczujemy prawdziwy, nieudawany bulgot benzynowego trzylitrowego V6 (z dwoma turbinami) z 367 KM oraz aż 520 NM maksymalnego momentu obrotowego. Ta chwila przynosi na twarzy uśmiech i zdradza, że Mercedes ma czym zaszaleć. Do setki rozpędza się w mniej niż 5 sekund, a swoją prędkość maksymalną ma ograniczoną elektronicznie do 250 km/h.

 

mercedes-c450-amg-5

 

Najpiękniejsze jednak jest to, jak auto te wartości osiąga. Dzięki napędowi 4matic (którego moc w większości może być przekazywana na tylne koła) C450 AMG robi to naprawdę efektywnie, co przydaje się na krętych drogach. Gdy jednak potrzeba trochę radości z uślizgu tyłem wystarczy wyłączyć (przynajmniej w teorii) układ ESP i auto z łatwością daję się prowadzić bardziej nietuzinkowo.

W obu przypadkach jednak jazdę potrafi urozmaicić niesamowitym brzmieniem wydechu i silnika. Najlepiej robi to oczywiście w ustawieniu Sport +, które oprócz efektów akustycznych utwardza zawieszenie, zmienia pracę automatycznej skrzyni biegów, silnika oraz reakcję na pedał gazu. Oprócz niego Mercedes przygotował jeszcze 4 inne tryby (Sport, Comfort, Eco i Indyvidual), ale tak naprawdę warto korzystać tylko z tego komfortowego jako odskocznię od sportowych doznań. Wówczas auto staje się potulne, bardziej komfortowe i przyjazne dla środowiska, a także dla kierowcy, ponieważ sportowe nastawy potrafią troszkę sponiewierać nasze wnętrzności oraz kości przez gorszą jakość niektórych polskich dróg.

Za przekazywanie mocy na koła odpowiada siedmiobiegowy automat (obsługiwany wajchą przy kierownicy), który tak jak i całe C450 AMG jest już trochę nieaktualny. Otóż Daimler Mercedes-Benz wprowadził już następcę tej przekładni z 9 przełożeniami. Nie mam większych zastrzeżeń do 7G-Tronica, bo w każdym trybie jazdy dawał z siebie wszystko co mógł – działał szybko i dobrze reagował na mocniejsze wciśnięcie przepustnicy lub odjęcie gazu (to również skutkowało cudownymi „pierdnięciami”).

 

 

Co zatem może trochę przyćmić ten uśmiech na twarzy? To czego wszyscy właściciele aut nienawidzą – koszty eksploatacji. Trzeba przyznać, że ciągła zabawa C450 AMG wymaga niemałych nakładów finansowych. Sam zakup auta to bagatela 280 tys. złotych (nasz egzemplarz to „tylko” 400 tys. złotych), a dochodzi przecież do tego paliwo…dużo paliwa… W mieście auto spaliło około 15 litrów na 100 km. Aczkolwiek w trasie auto może się już zadowolić nawet 8 litrami PB95 (jednakże takie atrakcje lepiej przeżywać w Priusie).

Pewnie się jednak zgodzicie, że dane dotyczące spalania nie powinny przysłaniać korzyści płynących z posiadania tego auta – niech się na nich skupiają ekonomowie zapowiadający kolejny kryzys. Po prostu dobra zabawa kosztuje i trzeba się z tym pogodzić. A Mercedes C450 AMG taką radość z jazdy oferuje. I dobrze, że nie robi to zawsze i wszędzie, a jedynie wówczas gdy tego człowiek potrzebuje. W skrócie to kierowca może zostać jego panem, a nie odwrotnie i tak w przypadku tego samochodu powinno być – przynajmniej w teorii bezpiecznie.

 

Konrad Stopa

Grzegorz Wawryszczuk

 

Ps. A jeśli ktoś chciałby jednak większego szatana, to niemiecki producent ma przecież jeszcze C63 AMG, ale test tego auta wyglądałby inaczej – miałby więcej znaczków:  #$%*@ zastępujących niecenzuralne słowa…

 

 

Wygląd: 10 Stars (10 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 9 Stars (9 / 10)
Skrzynia: 7 Stars (7 / 10)
Przyspieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Jazda: 8 Stars (8 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 8.0 Stars (80/100)

 


DANE TECHNICZNE

Silnik: V6, benzynowy, 3l

Moc: 367 KM / 5500-6000 obr/min

Moment obr.: 520 Nm / 2000-4200 obr/min

Skrzynia biegów: automat, siedmiobiegowy

Napęd: 4×4

Śr. zuż. Paliwa: 9 l/100 km

0-100 km/h: 4,9 s

V maks: 250 km/h

Cena: ok. 400 000 zł

 

A gdybyście chcieli zobaczyć Mercedesa w sesji stricte modowej zapraszamy na Drive4Fashion!

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.