Test: Kia Venga 1,6 125 KM – miejski oldschool

Współczesny człowiek może nie musi już polować, ale musi radzić sobie z życiem na kredyt, patrzeć w przyszłość ciągiem cyferek i banknotów bez możliwości filozoficznego rozwodzenia nad tym czy jego dotychczasowa biografia jest piękna i sensowna. Taki jegomość nie ma też czasu na nierozsądne i niesprawdzone samochody.

 

Zobaczmy więc, czy Kia Venga z dość staromodnym kształtem nadwozia i sprawdzonymi rozwiązaniami technicznymi bez zbędnych turbin i downsizingu oraz w miarę normalnej cenie zakupu nie sprawi powyższemu człowiekowi dodatkowych zmartwień.

Na pierwszy rzut oka Kia Venga to takie nadmuchane Picanto w karoserii znanych z początku aktualnego wieku. Wówczas w Polsce modne były podwyższone auta miejskie typu Mitsubishi Colt lub Opel Agila. Wspomniane konstrukcje wyglądały komicznie – były bardzo krótkie, bardzo wysokie, a ich projekty niezbyt spójne. Aż tak, że człowiek jeszcze przed zajęciem miejsca za kierownicą martwił się o ewentualną wywrotkę (ach te legendy na temat Mercedesa Klasy A).

 

Kia Venga (24)

 

Kia Venga jest jakby następcą takiej grupy aut, ale po lekkiej rewolucji. Nie wygląda śmiesznie, a wręcz przeciwnie. Nadal zachowały się cechy szczególne, czyli krótkie nadwozie (ok. 4 metrów) i jego niemała wysokość (1,76 m), ale wygięcia blachy jakby zachowały proporcję. Testowany egzemplarz pokryty był niezbyt wdzięcznym bordowym lakierem oraz stał na stalowych kołach z kołpakami, ale przez to niczego nie udawał i był niezłym odwzorowaniem aut spotykanych na ulicy. O dziwo na mieście dużo takich kijanek mijałem.

Jeśli chodzi o designerskie smaczki trudno ich szukać w karoserii Vengi. Auto nie jest jakimś niesamowitym dziełem projektantów, aczkolwiek wygląda dobrze. Przód ze sporym, rozpoznawalnym dla KII grillem uzupełniony jest sporymi reflektorami oraz światłami do jazdy dziennej w miejscu halogenów przeciwmgielnych w technologii LED. Oprócz tego kilka chromowanych listew oraz mała lotka przy tylnej szybie. Według mnie najciekawszym elementem nadwozia naszej Business Line są tylne reflektory, których klosze mają niespotykane przedziałki (światła też w technolegii LED).

 

Kia Venga (42)

 

A co to pudełkowate nadwozie pomieści? Całkiem sporo, ponieważ czwórka pasażerów (nawet wysokich) spokojnie się we wnętrzu rozsiądzie. Owszem fotele, zwłaszcza tylna kanapa, w atrakcyjnym wzorze skórzano-welurowej tapicerce wygodą dotrzymują kroku babcinemu tapczanowi, ale z tyłu można regulować zarówno siedzisko (powiększając ewentualnie bagażnik) lub pochylenie oparcia. A nie zrobicie tego w każdym samochodzie.

Duży jest też bagażnik. Niski próg załadunku oraz foremny kształt pomieści 440 litrów. Ukryta, podwójna podłoga pozwoli schować wam różne papiloty, które nie będą walać się po całym bagażniku. Szkoda tylko, że jego wykończenie jest z materiałów słabej jakości i brakuje w nim rozwiązań typu „Simply Clever”.

Na szczęście pewne spasowanie trwałych materiałów pojawiło się w osobowej części wnętrza. Oczywiści projekt deski rozdzielczej i konsoli centralnej obfituje w różne plastiki, ale zawiera czytelne przyciski, trochę fortepianowej (palcującej) się czerni wokół systemu infomedialnego Kia Navi System (czytelna nawigacja, łączność z telefonem, obsługa różnych mediów). Ogólnie we wnętrzu Vengi jest bardzo intuicyjne i przejrzysto, łatwo się w nim połapać, a obsługa urządzeń nie sprawia kłopotów. Szkoda tylko, że niektóre przyciski kojarzą się z bazarowymi budzikami lub lampkami z PRL-u. Może to szczegóły, ale ich nawarstwienie nie przystoi światowej marce działającej w XXI wieku, zwłaszcza z Azji.

 

Kia Venga (9)

 

Design to jednak kwestia gustu, a tak jak pisałem Kia Venga to raczej wybór z rozsądku niż miłości do motoryzacji. Biorąc pod uwagę, że za kwotę 50 tys. złotych możemy otrzymać dość dobry i duży samochód można brak polotu wybaczyć. Testowa wersja doposażona o parę gadżetów, które znajdziecie w dużo droższych samochodach winduje cennik do okolic 71 tys. złotych. Dużo? Z jednej strony tak, ale z drugiej mamy spore wyposażenie, niepsującą się konstrukcję i ponadczasowość. Za 10 lat Kia Venga nadal będzie wyglądać dobrze (czyt. przeciętnie), więc się nie zestarzeje!

A co kryje się za słowami staromodna konstrukcja? Oczywiście nie chodzi o to, że jednostka napędowa testowanej KII pamięta czasy Idola i Wielkiej Gry, a jedynie sposób jej budowy. Pojemność 1,6 litra bez turbosprężarki to już naprawdę rzadkość. 125 KM wykrzesanych z tego benzynowego motoru nie robi może żadnego wrażenia, ale zapewnia wystarczającą dynamikę i co chyba ważniejsze dla przeciętnego Polaka – bezawaryjność. Auto w ruchu miejskim radzi sobie nad wyraz dobrze, a przy tym nie spala niesamowitych ilości paliwa. W trasie samochód zadowoli się okolicami 5-6 litrów, a w mieście nawet szybka jazda powoduje powiększenie spalania o około 1-1,5 litra. Nieźle, co nie? Zapomnijcie o takich wynikach w VAG-owskich jednostkach TSI.

Tak jak pisałem osiągi 1180-kilogramowej Vengi są odpowiednie do tego typu samochodu. 183 km/h prędkości maksymalnej oraz 11,3 sekundy do setki może lekko odstraszać, ale bądźmy szczerzy – nikt kto kupuje takie auto nie jest zapaleńcem sprintów na ¼ mili lub fanem niemieckich autostrad. Ważniejszy od tych wartości jest precyzyjny układ kierowniczy oraz równie uczciwie działająca manualna, sześciobiegowa przekładnia.

 

kia

 

Dorzucając do tego kompromisowe zawieszenie (miękko wybiera zakręty i mniejsze dziury, a na poprzecznych nierównościach lekko podskakuje) Kia Venga staje się uniwersalnym samochodem dla polskiej rodziny. Przyda się przy przeprowadzce, remoncie lub wakacyjnych wycieczkach pod namiot. Może przy każdej z tych okazji nie będzie wybitne, ale zawsze da radę. Tak to już jest z rozsądnymi samochodami, że spełniają wiele wymagań nie będąc przy tym liderem w żadnej z kategorii.

Jeszcze nie jesteście przekonani? Dodam, że w pakiecie otrzymacie 7-letnią gwarancję i azjatycką jakość wykonania. Nie ma już się czym martwić wybierając koreańską motoryzację, więc będziecie mogli nadal pracować by spłacić inne bardziej problematyczne zakupy.

 

Konrad Stopa

 

Wygląd: 5 Stars (5 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 7 Stars (7 / 10)
Skrzynia: 6 Stars (6 / 10)
Przyspieszenie: 5 Stars (5 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 6.5 Stars (65/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1591 cm3
Moc: 125 KM/6300 obr./min.
Moment: 156 Nm/4200 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa
0-100 km/h: 11.3 s
Prędkość max. 183 km/h
Masa 1180 kg
Cena 71000 PLN

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.