Test: Jeep Grand Cherokee SRT – to już nie wróci

W motoryzacji są legendy i symbole, które znają nie tylko entuzjaści czterech kółek. A amerykańska motoryzacja jest nimi wręcz przesiąknięta! 

 

Amerykanie dali nam m.in. takie kultowe modele jak Mustang czy Corvette, ale stworzyli też jedno dzieło sztuki genialne w swojej prostocie – silnik HEMI. Nie będę oryginalny jeśli powiem, że jest zmorą ekologów, a czasy jego świetności i popularności minęły wraz z galopującymi cenami ropy. Ale czy te wszystkie opinie mają jakiekolwiek znaczenie dla fana motoryzacji spełniającego swoje marzenie o aucie, którego moc jest produkowana przez silnik legendę?

Skupmy się jednak na aucie, do którego zaadaptowano tego kolosa. Model Grand Cherokee to przede wszystkim gratka dla fanów offroadu. Wszystkie generacje tego Jeepa charakteryzowały się wyśmienitymi właściwościami terenowymi jednocześnie oferując coś więcej niż spartańskie warunki wewnątrz.

Ta koncepcja kontynuowana jest do dzisiaj, w już IV generacji.

 

 

Po przekroczeniu progu zdecydowanie widać rękę stylistów Fiata. Oczywiście stwierdzam to mając z tyłu głowy jakość, która panowała za czasów amerykańskich menedżerów. W dalszym ciągu nie możemy tutaj mówić o jakości materiałów porównywalną z Range Roverem czy Mercedesem Klasy G. Ale czy o to tutaj chodzi?

We wnętrzu dalej czuć amerykański styl – plastik nie jest najlepszej jakości, choć nie trzeszczy, co jest miłym zaskoczeniem. Górna część deski została obszyta skórą, a kwintesencją amerykańskości są ogromne kwadratowe fotele z wielkim logo SRT. W bocznej części ich oparcia umieszczono zintegrowane gniazda HDMI oraz słuchawkowe dla pasażerów drugiego rzędu korzystających z otwieranych monitorów. Szkoda, że nie umieszczono ich w mniej widocznym oraz niżej położonym miejscu – wiszące kable oraz brak miejsca na dysk, z którego odtwarzamy multimedia to spory minus.

Z pozycji kierowcy obsługa całego kokpitu jest banalnie prosta. Standardowy ekran nawigacji i komputera jest dotykowy oraz czytelny. Szkoda jedynie, że jakość obrazu pozostawia trochę do życzenia. Również jego czułość sprawiała mi problemy. Często zdarzały się „zawiasy” z całkowitym brakiem reakcji na wybierane opcje, by po chwili wczytać wszystkie wykonane komendy naraz.

 

 

Jak na Jeepa przystało, nie mogło zabraknąć typowego pokrętła z wyborem trybów jazdy. Bardziej zainteresowały mnie jednak dwa guziki w sąsiedztwie pokrętła. Jedno z nich – Launch, aktywuje kontrolę startu. Najlepsza opcja, gdy chcemy pokazać znajomym co drzemie pod maską tego potwora. Doznania z przyśpieszenia prawie dwu i pół tonowej terenówki są nie do opisania. Drugi z guzików sygnowany jest logo SRT. Przy jego użyciu możemy zagłębić się w odczyty i dane z silnika jak czasy przyśpieszenia, temperatury oleju czy aktualnie wykorzystywana moc i moment obrotowy. Ponad to SRT daje nam możliwość personalizacji trybu jazdy.

Uczciwie przyznaje, że 80% czasu jeździłem na kombinacji ustawień Sport i Track. Dla zwiększenia komfortu można ustawić twardość zawieszenia w trybie Street, jednocześnie zachowując takie parametry jak reakcja na pedał gazu, tryb pracy skrzyni czy czułość układu kierowniczego w bardziej hardcorowych ustawieniach.

Szczególnie odczuwalne są zmiany w pracy układu kierowniczego. W trybie torowym wspomaganie kierownicy zostaje bardzo mocno ograniczone, dzięki czemu operujemy kierownicą z wyczuwalnym oporem. W połączeniu z całkiem precyzyjnym układem, frajda nawet podczas zwykłej jazdy jest ogromna. Pod naszą kontrolę oddano także napęd. Mamy do wyboru ustawienie automatycznego dołączania lub stały napęd 4×4.

 

 

Za co należą się minusy? Za plastikowe łopatki przy kierownicy oraz ich kształt. Niestety nie są to pełne łopatki, a jedynie ich górną część. Komfort ich używania zależy od indywidualnych preferencji. Jestem przyzwyczajony do aktywowania łopatek palcami w dolnej części dłoni, w tym wypadku najlepszym wyborem jest palec wskazujący i środkowy. Obok łopatek na tyle kierownicy znajdziemy patent znany z aut Fiata – dwa podwójne przyciski do sterowania radiem.

Z zewnątrz uwagę zwraca masywna bryła, której muskulatury dodają nisko schodzące zderzaki zarezerwowane dla wersji SRT, znacząco ograniczające kąt natarcia. W tylnym zderzaku skrywają się dwie końcówki układy wydechowego o ciekawym kształcie lejka. Całość postawiono na ogromnych 20 calowych obręczach wypełnionych po brzegi 380 mm tarczą hamulcową z 6-tłoczkowym zaciskiem Brembo.

 

 

Na koniec o tym co najważniejsze. Pod maską znajdziemy motor V8 HEMI o pojemności 6,4l i mocy 468 KM z maksymalnym momentem obrotowym równym 624 Nm, które za pośrednictwem automatycznej 8-biegowej skrzyni biegów rozpędza Jeepa do setki poniżej 5 sekund. HEMI oprócz mocy generuje też masę – 2336 kg.

Wrażenia z jazdy i przede wszystkim astronomicznego przyśpieszenia są niesamowite. Pełni szczęścia dopełnia agresywny, rasowy pomruk towarzyszący nam w każdym trybie jazdy. Frajda z jazdy HEMI ma jednak sporą cenę. I to bardzo. W mieście średni wynik na poziomie 25 litrów będzie normą. Pomimo baku mieszczącego 93,5 litra nie liczmy na większy zasięg chociaż w trasie można zejść nawet do poziomu 11 – 13 litrów dzięki funkcji ECO, która przy mniejszym obciążeniu odłącza nam połowę cylindrów.

 

Jeep Grand Cherokee SRT w obecnym klimacie na rynku samochodowym jest tak oldschoolowym produktem, że nie ma sensu na niego namawiać niezdecydowanych. Jeśli jednak chodzi ci po głowie taki samochód to po prostu się nim przejedź i zacznij myśleć skąd wykombinować na niego kasę.

No właśnie, a ile przyjdzie zapłacić za potwora z amerykańskim rodowodem? SRT to wydatek na poziomie 375 000 zł. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy to dużo czy nie za najbardziej odjechanego Jeepa, ale na tle konkurencji cena jest raczej okazyjna.

 

Rafał Kaim

Fot. Rafał Kaim, Grzegorz Wawryszczuk

 

 

Wygląd: 10 Stars (10 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 10 Stars (10 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 10 Stars (10 / 10)
Jazda: 10 Stars (10 / 10)
Zawieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 9 Stars (9 / 10)
Cena/jakość: 9 Stars (9 / 10)
Ogółem: 9.1 Stars (91/100)

 

 

DANE TECHNICZNE

Silnik: V8, benzynowy, 4.6 l
Moc: 468 KM /6250 obr/min
Moment obr: 624 Nm / 4100 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna, ośmiobiegowa
Napęd: na cztery koła
Śr. zuż. Paliwa: 20 l/100 km
0-100 km/h: 5 s
V maks: 257 km/h
Cena: ok 375 000 zł

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.