Test: Infiniti Q50s 3.0t V6 – gra czy rzeczywistość?

W moim życiu dużo grywam w gry – zawsze je lubiłem i lubić nie przestanę. Ostatnio wielką zajawką są dla mnie symulatory. Dlatego też nałogowo spędzam godziny przekraczając kolejne granice, walcząc o kolejne sekundy w grze Project Cars. Dlaczego o tym mówię? Bo Infiniti q50s 3.0t przeniesie Was ze świata gier do świata realnego.

 

Dobrze skomponowany i niestety drogi zestaw do grania we wszelakie gry wyścigowe jest nam w stanie oddać, przynajmniej w 50%, emocje, wrażenia i odczucia jakie powstają podczas realnej jazdy. Nigdy nie będzie to 100% realności, ponieważ są pewne czynniki, których nie da się stworzyć sztucznie. Wsiadając do Infiniti poczułem się trochę jak w grze. Z góry wiedziałem, że wsiadam do auta naszpikowanego elektroniką. Dosłownie, naszpikowanego, ponieważ nawet elementy mechaniczne zostały zastąpione kabelkami. Przerażające?

Na pierwszy rzut oka, nawet bardzo. Ale powoli i od początku. Z zewnątrz, bryła Infiniti Q50 podobała mi się od samego początku jak tylko pojawiła się na rynku. Ostre cięcia, wytłoczenia, srebrne elementy ozdobne podkreślające sylwetkę i wyjątkowy wzór felg w wersji Sport Tech sprawiają, że ta limuzyna może się spodobać. To wszystko daje obraz atrakcyjnego wizualnie auta, i co najważniejsze, z nieprzesadzonym designem.

 

 

Mógłbym się doczepić jedynie do wyglądu tyłu auta, który jak dla mnie, jest bardzo nijaki, podobny do Mazdy 6 i odstaje wizualnie od całokształtu. Trochę tłumacze sobie ten zabieg faktem, że dzięki temu Infiniti nie przesadziło w żadną stronę z udziwnianiem karoserii. Dzięki czemu auto potrafi zaskoczyć swoimi możliwościami, bo nie zdradza wszystkiego swoim krzykliwym kształtem. Uwierzcie, że ludzie byli bardzo mocno zdziwieni, nie wiedząc co potrafi i co ma pod maską to auto.

Pora zajrzeć do środka. Na wstępie rzucają nam się w oczy dwa, sporej wielkości ekrany. Oba są dotykowe i ciekawie umiejscowione – górny jest wklęsły, dolny natomiast wystaje i jest na równi z deską. Na szczęście do dyspozycji mamy również fizyczne przyciski od manewrowania klimatyzacją i multimediami. To idealny przykład, że nie wszystko od sterowania w aucie musi mieć miejsce w panelu dotykowym. Przyznaję tu wielki plus dla Infiniti za takie rozwiązanie!

 

 

Reszta deski, pokryta jest bardzo dobrej jakości materiałami, przeszyciami z czarnej skóry i aluminiowymi elementami ozdobnymi. Dopełnieniem środka stanowiła jasna tapicerka, delikatne obszycia foteli i dywaniki. Przyznam szczerze, że na pierwszy rzut oka trochę mnie to poraziło w oczy, ponieważ stanowiło za duży kontrast dla całości i koloru lakieru. Mimo dłuższego czasu spędzonego w aucie, niestety nie przekonałem się do jasnego wnętrza. Nie oznacza to, że z góry skreślam takie wybory w konfiguratorze – patrząc jednak na czarne boczki oraz odcień jasnej skóry na fotelach coś mi nie grało.

Przejdźmy do wyposażenia jakie znajdziemy w środku: pakiet komfort  (między innymi kamery 360 stopni, kamera cofania), pakiet powitanie (najfajniejsza jego cecha to elektryczne fotele przednie i kierownica), pakiet kierowania (system trzymania pasa ruchu) oraz pakiet multimedialny (zestaw głośników od firmy Bose). To tylko wybrane opcje, które znalazłem w naszej testowej sztuce. Musze przyznać, że ilość rzeczy w standardzie oraz dość niskie ceny zakupu dodatkowych opcji są litościwe dla naszego portfela. Dzięki temu łatwo i tanio dodać do auta praktycznie wszystko, co sobie wymyślimy. To kolejny plus dla Infiniti i przykład dla innych marek, że dobrze wyposażone auto nie musi kosztować kroci.

 

Skoro już mowa o cenie, to jeszcze bardziej dziwi jak dużo koni mechanicznych można dostać w tak niskiej kwocie. Pod maską znajdziemy silnik V6 o pojemności 3 litrów i mocy aż 405 koni. To wszystko dzięki dwójce turbosprężarek, które pracują sekwencyjnie. Dzięki temu maksymalny moment obrotowy (475 NM) jest dostępny wyjątkowo szeroko i wcześnie, bo w zakresie 1600-5200 obr./min. Mimo napędowi na tylko tylną oś (w amerykańskiej wersji q50s z tym silnikiem, można kupić również z napędem na 4 koła) samochód wyrywa ochoczo do przodu. Do kabiny natomiast dobiega, zbytnio nie narzucający się, typowy dźwięk silnika V6. I w wypadku tego silnika jest to brzmienie genialne!

W tej wersji otrzymujemy również sportowe zawieszenie, które co ciekawe, całkiem dobrze radzi sobie z naszymi dziurawymi drogami, a kiedy potrzeba, pomaga trzymać auto na tym torze jaki sobie założymy. Jednak tu zachwyty się kończą.

Nie bez powodu zacząłem nasz test, tematem o grach komputerowych i symulatorach jazdy. Wyobraźcie sobie, że Infiniti Q50s jeździ tak, jakby gra została przeniesiona do świata realnego wraz z fizyką jazdy oraz jej odczuciami. Elektryczny układ kierowniczy ze zmienną charakterystyką jest bez emocji. W mieście i na co dzień to rozwiązanie wygodne, ponieważ auto prowadzi nam się bardzo precyzyjnie. Przy założeniu jednak, że ma to być szybki sedan, im bardziej zwiększamy prędkość i przesuwamy granicę bezpieczeństwa dalej tym mniej wiemy, co dzieje się z naszym samochodem. Brakuje tu mechaniczności i odczucia połączenia z samochodem.

 

 

Drugim moim „ale” są hamulce. Możliwe, że bym się do nich nawet nie przyczepił, gdyby nie fakt że miałem okazje sprawdzić ich działanie zarówno w trasie, jak i w mieście. Gumowa praca pedała hamulca i brak odzewu z drogi, co dzieje się z kołami, kiedy np. auto podskakuje na nierównościach  skreśla dla mnie ich działanie na całej linii.

Wspomnę jeszcze o całej elektronice jaka trzyma nas w granicach dla niej zaprogramowanych. Włączona nie pozwala na nic, a wyłączona (nawet całkowicie) nie pozwala na dużo więcej. To minus dla auta tego typu i napędu RWD.

Pocieszające jest jednak to, że niezależnie od celu naszej podróży poczujemy się w aucie wyjątkowo. Będziemy nim zachwyceni i naprawdę ciężko będzie nas wyciągnąć z tego auta.  Jest ono tak komfortowe i przyjemne w prowadzeniu, a przy tym niewiele pali (7-8 litrów).

 

 

Jednak jeśli zależy ci na emocjach, a samochód nie jest ekskluzywnym dodatkiem jak zegarek to możesz się zawieźć. Przyznam szczerze, że myślałem o tym aucie (dokładnie tej wersji silnikowej)  jako auto dla siebie i teraz już wiem, że mój symulator do jazdy daje mi podobne emocje, co Infiniti Q50s, więc po co przepłacać.

Nie mniej, nie ujmując mu tak mocno, zachęcam Was do sprawdzenia aktualnej oferty jakie ma Infiniti. Wyprzedaże rocznika są na prawdę spore. Dzięki temu, maksymalnie wyposażone auto, kupujemy w cenie oscylującej wokół 220 000 zł. A to szokująca propozycja – najlepsza na rynku, biorąc pod uwagę jakość i wyposażenie.

 

Grzegorz Wawryszczuk

 

Wygląd: 8 Stars (8 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 9 Stars (9 / 10)
Skrzynia: 6 Stars (6 / 10)
Przyspieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 9 Stars (9 / 10)
Ogółem: 7.8 Stars (78/100)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: V6
Pojemność: 2997 cm3
Moc: 405 KM/6400 obr./min.
Moment: 475 Nm/1600-5200 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, siedmiobiegowa
0-100 km/h: 5.1 s
Prędkość max.: 250 km/h
Cena: ok. 220000 PLN

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.