Test: Hyundai i30 1.0 T-GDI – hultaj z wielkimi aspiracjami

Czerwony i30 wpadł do mnie na dość szybki, bo trzydniowy rekonesans. Nie wiem czemu, ale redakcyjni koledzy jakoś dziwnie patrzyli na moją uśmiechniętą minę, kiedy opowiadałem im o moich odczuciach co do tego modelu.  Mimo że prywatnie nie mam dużej styczności z tą marką, to kilka razy udało mi się podróżować wcześniejszym i30. Byłem wtedy więcej niż zadowolony, a teraz?.

 

Litrowy dylemat

Zostanę pewnie zjedzony przez wszystkich sympatyków jednolitrowych silników, ale ja jakoś specjalnych ich fanem nie jestem. Ja wiem że downsizing jest popularny, ale jakoś nie mogę się do niego przyzwyczaić. Testowy egzemplarz wyposażony był w silnik 1.0 T-GDI o mocy 120 KM i 171 Nm obrotu momentowego.

 

 

Ponad setka koni mechanicznych może dawać złudzenie, że to wystarczająca liczba, ale o ile na papierze wygląda to uroczo to w praktyce okazuje się że już tak różowo to nie jest.  Nie będę się już rozpisywał specjalnie nad faktem, że ta trzycylindrowa jednostka jest głośna. Jak dla mnie jest wręcz za głośna i nawet lekkie pomruki nie rekompensują mi tego dźwięku.

W normalnej jeździe po bardziej płaskich terenach faktycznie testowe i30 „dawało radę”, zdarzyło się, że z pod świateł startowało jako pierwsze ucierając nosa bardziej sportowym furom. Co dziwniejsze, kilka razy zdarzyło mi się przy niezbyt gwałtownym ruszaniu, że jeszcze na 2 biegu kontrola trakcji wesoło do mnie mrugała. Problemy tak naprawdę zaczynają się przy stromych podjazdach gdzie auto dostaje zadyszki.

 

 

Zabrałem moją kontrolną grupę przyjaciół i wybrałem się na lekki objazd miasta, a w szczególności na jeden z kilku ostrzejszych podjazdów. Jadąc w 4 osoby (~390 kg żywej wagi) z pustym bagażnikiem, miałem wrażenie, że silnik (przez wysokie obroty i hałas) za chwilę wyskoczy spod maski i wywiesi białą flagę. Aby ruszyć pod górkę w takim zestawieniu trzeba było bardzo dobrze wyczuć sprzęgło i gaz.  Ja mu w gaz, a on? No właśnie.

Zawsze sobie tłumaczę, że mam ciężką nogę i że generalnie jeżdżę w korkach, ale specjalnie oszczędny ten silnik nie jest. W mieście spalanie nie chciało zejść poniżej 8,3 l/100 km.

 

 

Niby taki hultaj, ale ambicje to on ma.

Można narzekać na słaby (moim zdaniem) silnik w tym konkretnym egzemplarzu, ale złego słowa nie napiszę o jakości materiałów jak i o samym wyposażeniu. Podczas jazdy nie zatrzeszczał ani nie zaskrzypiał żaden plastik, a samo wyposażenie określiłbym jako ponad przeciętne. Opisywana wersja posiadała: automatyczną klimatyzację, radio z RDS, 5” kolorowym ekranem dotykowym i kamerą cofania, pakiet bezpieczeństwa z systemem LKAS i system utrzymania poziomu uwagi kierowcy, światła do jazdy dziennej LED, światła przeciwmgielne, skórzana kierownica i drążek zmiany biegów, czujniki parkowania z tyłu.

Za kierownicą miałem całkiem dobrą pozycję, a zdecydowaną większość pokręteł i przycisków miałem w zasięgu ręki. Martwiłem się trochę o właściwości jezdne nowej i30, ale i tu moje obawy ustąpiły bardzo szybko. W porównaniu z poprzednią generacją którą czasem jeździłem, obecna w moim odczuciu ma twardsze zawieszenie co osobiście bardzo mi odpowiada. Choć nie powiem żeby przez twardsze zawieszenie jakoś specjalnie lepiej pokonywało mi się szybkie zakręty – było wręcz przeciwnie.

 

 

Testowany egzemplarz jest cholernie poprawny (choć wnętrze wydaje się lekko nudne). Litrowa jednostka napędowa dla jednych będzie problemem, dla innych zbawieniem. I co do tego nie mam złudzeń, co kierowca to inne przyzwyczajenia. Wyposażenie można sobie wedle uznania skonfigurować, ale jeżeli patrzymy na całość to pokusiłbym się o stwierdzenie że tak ciekawym autem dawno nie jeździłem. Wydawał się być kolejnym nudnym pojazdem jakich wiele, a sprawił miłe zaskoczenie.

 

 

Słowem zakończenia

Osobiście jestem bardzo zadowolony z możliwości jazd nową generacją i30, cieszy mnie fakt że pomimo nowości udało się marce utrzymać moje dobre zdanie o tym aucie.

Wydaje mi się że nowy Hyundai I30 ma bardzo duże ambicje i predyspozycje by być samochodem dla zwykłych ludzi poszukujących normalnego auta za przystępne pieniądze, ale póki co nie zagrozi za bardzo swoim rynkowym rywalom. A ile kosztuje? Aktualnie od 62000 złotych.

Tomek Knapik

 

 

Wygląd: 8 Stars (8 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 6 Stars (6 / 10)
Skrzynia: 7 Stars (7 / 10)
Przyspieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Jazda: 6 Stars (6 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 7 Stars (7 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 6.9 Stars (69/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R3
Pojemność: 998 cm3
Moc: 120 KM/6000 obr./min.
Moment: 171 Nm/1500-4000 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, 6 biegów
0-100 km/h: 11,1 s
Prędkość max.: 190 km/h
Cena: ok. 80000 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.