Test: Hyundai Elantra 1.6 Style

Z azjatyckimi samochodami nie jest różowo – w przypadku niektórych z nich czas jakby się zatrzymał. Na szczęście nie dotyczy to wszystkich modeli z tamtego kontynentu. Jednym z wyłamujących się z ram stereotypu jest Hyundai Veloster. Ja jednak do dyspozycji miałem jego starszego brata, Hyundaia Elantrę.

Nie bez powodu wspomniałem o asymetrycznym Velosterze, ponieważ Elantra, jak na spokojnego kompaktowego sedana, jest dość ekstrawagancka. Dlaczego? O tym przeczytacie poniżej, ale takich wyróżników jest kilka. Niestety parę z nich znajdziecie tylko w bogato wyposażonych egzemplarzach – np. w takim, jaki miałem przyjemność testować.

Wystarczy spojrzeć na Elantrę, której sylwetka jest bardzo płynna, spłaszczona i opływowa, bez ostrych kątów i załamań. Takie finezyjne linie wyróżniają koreańskiego przedstawiciela na tle konkurencji. Oczywiście prezentowane nadwozie może być zmorą dla ewentualnego blacharza, ale w zamian bardzo atrakcyjnie skrywa trójbryłowe nadwozie sedana.

Wspomniane linie i załamania znajdziemy w każdym elemencie auta. Od przednich zderzaków, przez drzwi, do bagażnika. Wszędzie fikuśne prowadzenie blachy. W takim samym tonie zostały zachowane reflektory, dzięki czemu auto wygląda agresywnie, zwłaszcza po zmroku. Hyundaia Elantrę wyposażono również w halogeny przeciwmgielne estetycznie wkomponowane w projekt przodu auta (dla mnie najlepsza część samochodu), dzięki czemu nie wyglądają jak wciśnięty na siłę dodatek.

 

IMG_4430

 

To co jednak pięknie wygląda ma swoje wady. Wysoko poprowadzona linia okien ogranicza widoczność (duże słupki A i C), a także w przypadku tylnych drzwi – utrudnia wysiadanie. Niestety agresywna sylwetka ukształtowania nadwozia wymaga by otworzyć je dosyć szeroko, a to może być problematyczne na ciasnym parkingu.

Samo wnętrze Hyundaia Elantry również pełne jest nieszablonowych linii i nowoczesnego wzornictwa. To niespotykane w autach z Azji, ale spore połacie plastiku (niestety w większości – ciemnego) ułożono w ciekawy sposób a srebrne akcenty nie psują ostatecznego efektu wizualnego. No może oprócz archaicznego zegarka cyfrowego wprost z “Powrotu do przyszłości”.

Problem jednak w tym, że materiały użyte do produkcji wnętrza nie są najwyższej jakości. Czuć to między innymi na podgrzewanej, skórzanej kierownicy lub przy spasowaniu elementów. Pamiętajmy jednak, że Elantra to nie reprezentant klasy premium.

Brak wykończenia nadrabia jednak wyposażeniem. Oprócz kierownicy, ciepło było mi również w plecy i uda, ponieważ każde z pięciu miejsc jest podgrzewane. Oprócz tego kierowca swój fotel ustawi elektrycznie, a ograniczoną widoczność polepszą mu również elektrycznie regulowane lusterka oraz kamera cofania. O automatycznej, dwustrefowej klimatyzacji, czujnikach parkowania czy tempomacie nawet nie wspominam, chociaż to również plusy kompaktowego sedana. Jedynie czego brakowało w testowanym egzemplarzu do pełni szczęścia to nawigacja.

Na brawa Elantra zasługuje również ze względu na przestrzeń w aucie. Miejsca dzięki rozstawowi osi (2,7 m) nie brakuje, a szereg schowków (9 uchwytów na napoje ;O ) po prostu rozpieszcza. Szkoda tylko, że do ergonomii hyundaiowskich rozwiązań trzeba się przyzwyczaić, bo tu klamka nie pod ręką, przycisk z innej strony, czy ustawianie Bluetooth jedynie podczas postoju. Ot taka zabawa w kota i myszkę – na szczęście niegroźna.

 

IMG_4442

 

Przechodząc do bagażnika Elantra, jak na rodzinny samochód przystało, skrywa 485 litrów foremnego kształtu. Jedynym minusem są wchodzące do środka zawiasy, aczkolwiek robią to w niezbyt inwazyjny sposób. Mimo to należy jednak o tym pamiętać, by przykładowo nie uszkodzić tortu na urodziny dziecka…

Tak kolorowo nie jest już jednak pod maską. Pracuje tam jedyny w palecie silnik 1,6 MPI o mocy 135 KM (158 Nm), który mógłby spisywać się lepiej w ważącym 1135 kg aucie. Mimo, że rozpędza samochód do 200 km/h i osiąga 100 km/h w 10,1 sekundy to nie jest on dynamiczny i nie sprawia frajdy z jazdy. W zamian jednak motor ten jest bardzo cichy i oszczędny. W moim, ponad 800-kilometrowym teście spalił średnio 6,3 litra benzyny. To niezły wynik!

Poprzedni akapit nie oznacza jednak, że Hyundaiem jeździ się źle. Przez twarde zawieszenie i szum opon wrażenie jest przeciętne – owszem, ale Hyundai ma spore szanse by to dopracować. Na plus jednak należy zaliczyć układ kierowniczy i jego 3-trybowe wspomaganie. Comfort, Normal i Sport to opcje do wyboru, które wpływają na opór stawiany przez kierownicę. Dzięki temu z obracania wieńcem będzie zadowolona płeć piękna, jak i brzydka, ponieważ zmiany są wyczuwalne.

Na potencjalnego klienta szok i rozczarowanie nie czeka również w salonie Hyundaia. Elantrę można zakupić z 5-letnią gwarancją już za 61 tysięcy złotych. Z grubsza będzie to auto przypominające testowany egzemplarz. Radzę jednak uważać przy dobieraniu dodatków, ponieważ szybko podnoszą ostateczną cenę auta.

Tak, jak wspominałem na początku, prezentowana Elantra potrafi pozytywnie zaskoczyć, co dla segmentu podobnych do siebie i nudnych sedanów nie jest takie oczywiste. Dlatego też mimo kilku niedociągnięć, Hyundai Elantra z gracją nadrabia je technicznymi udogodnieniami oraz niepowtarzalnym designem. Jak na sedana oczywiście.

Konrad Stopa

Fot: Jakub Głąb

 

 

Wygląd: (9 / 10)
Wnętrze: (8 / 10)
Silnik: (6 / 10)
Skrzynia: (6 / 10)
Przyspieszenie: (5 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (6 / 10)
Komfort: (8 / 10)
Wyposażenie: (9 / 10)
Cena/jakość: (8 / 10)
Ogółem: (72/100)

 

 

Hyundai Elantra, podstawowe dane techniczne:

Silnik: benzynowy
Pojemność: 1591 ccm
Moc: 132 KM
Max moment obrotowy: 158 Nm
Osiągi / 0-100 km/h: 10,1 sekundy, v-max: 200 km/h
Średnie spalanie test: 6,3 l/100 km
Cena egzemplarza podstawowego Classic Plus 1.6 132 KM: 61 600 zł
Cena egzemplarza testowanego Style 1.6 132 KM: 77 600 zł

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.
Follow Me: