Test: Honda Jazz 1.5 i-VTEC Dynamic – żwawa JAZZda

Przyznaję się: zapomniałem o Hondzie Jazz. Nie o teście, ale o fakcie istnienia tego modelu. Z tego powodu podszedłem do niego jak odkrywca do nieznanej wyspy, gdyż moja styczność z Hondami była do tej pory minimalna.

 

Na papierze wygląda to mało obiecująco: auto segmentu B kosztujące minimum 63 tysiące z wolnossącym silnikiem, nie wyróżniające się tak naprawdę niczym szczególnym. Do wyboru ręczna skrzynia 6-biegowa, a jak chcesz automat, to jesteś skazany na cholerne CVT. Na korzyść Hondy przemawia jedynie to, że już w podstawowej wersji wyposażenia Trend jest całkiem przyzwoite wyposażenie. Mimo wszystko miejskie wozidełka zazwyczaj startują od kwoty 15-20 tys. złotych niższej. Za co więc płacimy w Hondzie?

Na pewno nie za design. Jazz na żywo wygląda bardziej pokracznie niż na zdjęciach. Auto ma krótki przód, dziwny kształt sylwetki, w którym trochę widać podobieństw do Civica, ale też bez przesady. Brak tu jakiejś jednej cechy, która wyróżniałaby się na tle innych aut segmentu mieszczuchów. Na dodatek wersja Dynamic dostała paskudny bodykit, przez który wygląda jak Transformers z zespołem Downa. Taki trochę “Type R wannabe”. Auto jest wysokie i dla poprawienia proporcji przydałyby się większe niż 16 cali koła.

 

 

Wrażenie to zmienia się na lepsze po zajęciu miejsca w środku. Kokpit wygląda nowocześnie, a fotele są ładnie wykończone czerwoną nitką. Zarówno zegary jak i grafika systemu infomedialnego wyglądają efektownie. Drażnią okropnej jakości plastiki i paskudna zaślepka zamiast przycisku start/stop, choć można to wybaczyć ze względu na mądrze rozmieszczoną przestrzeń na drobiazgi, skórzane wykończenie kierownicy i mieszek dźwigni biegów oraz srebrne wstawki w kilku miejscach. Dwie rzeczy warte zapamiętania to ładnie zrobione i precyzyjnie działające pokrętła klimatyzacji oraz miejsce na mały napój po lewej stronie kierownicy, tuż pod ręką. Honda instaluje w Jazzie złącze HDMI. Po co? Nie wiem…

Dziwny wygląd zewnętrzny kompaktowej Hondy jest wynagrodzony z tyłu – pasażerowie kanapy nie mogą narzekać na ilość miejsca, a w bagażniku mieści się sporo szpargałów. Sucha wartość pojemności (354 l) nie robi wrażenia, ale kufer jest dość głęboki i ustawny, a próg załadunku niski. Pod spodem wygospodarowano jeszcze spory schowek. Tylny rząd siedzeń składa się na dwa sposoby: klasycznie jak w innych hatchbackach jeśli potrzebny jest mały furgon lub w magiczny sposób Hondy. Tak, Magic Seats to podnoszone do góry siedziska tylnej kanapy, co pozwala na przewiezienie nieporęcznych, wysokich przedmiotów.

 

 

Podczas jazdy mam mieszane uczucia. Po stronie plusów dodaję wygodne fotele dla ludzi z kręgosłupem wygiętym jak znak zapytania, czyli na przykład dla mnie. Podoba mi się też centralnie umieszczony prędkościomierz ze świetlnym pierścieniem mieniącym się na zielono podczas eko-jazdy, a na niebiesko w każdej innej sytuacji.

Niestety obsługa pokładowych przyrządów pozostawia wiele do życzenia. Potrzeba dłuższej chwili, by połapać się w komputerze pokładowym mającym ekranik o jakości grafiki godnej Nokii 3310. Trochę to razi, gdy obok mamy piękny, dotykowy tablet. Ponadto już pierwszego dnia pojawił się komunikat systemu TPMS o nieprawidłowym ciśnieniu w oponie. Po wizycie przy kompresorze nikt, łącznie z przedstawicielem Hondy, nie miał pojęcia jak zresetować system, by wykasować komunikat. Przyznam, że to drobiazg, bo najgorsze dopiero przed nami. Największy fail w Jazzie to nawigacja, po której widać na pierwszy rzut oka, że jest stara i nie ogarnia otaczającej rzeczywistości. Wystarczy powiedzieć, że potrafi dobrać 10-kilometrową trasę do punktu oddalonego o 3 km.

 

 

Dynamic to dobre określenie dla Hondy Jazz wyposażonej w 1,5-litrowy silnik. Jest to jedna z jej największych zalet, bo mimo braku ‘trybów jazdy’ ten silnik ma dwa charaktery. Flegmatyczny i leniwy, gdy po prostu się toczymy przez miasto lub na trasie – w tym wydaniu Jazz zaskakująco mało pali, jest cichy i przyjazny. Z drugiej strony potrafi wkręcić się i uruchomić VTEC, co owocuje głośnym warkotem spod maski i dosyć przyjemnym przyspieszeniem. Jestem w stanie uwierzyć w katalogowe 8,7 s do 100 km/h, choć nie mierzyłem. W zakrętach auto zachowuje się poprawnie, choć daleko mu do sportowych doznań.

Trzeba pochwalić Hondę za sposób działania skrzyni biegów, która sprawia, że do każdego skrzyżowania chce się hamować silnikiem. Lewarkiem manewruje się precyzyjnie i skrzynia daje odczucie prostego, lecz całkowicie mechanicznego, porządnego mechanizmu bez milimetra luzu. Dziwi tylko jej dziwne zestopniowanie – 6 bieg można śmiało wbijać już przy 60 km/h i wtedy mamy 2000 obr./min. Szybkie przerzucanie wymaga przyzwyczajenia, ale daje potem przyzwoite wyniki spalania w mieście. Na trasie przy większych prędkościach jest niestety głośno, bo przy 140 km/h mamy na obrotomierzu jakieś 4 tys. obrotów.

 

 

Wspomniałem na początku o papierowych danych, w tym o odważnym cenniku jak na segment B. Należy jednak Hondę nieco usprawiedliwić, gdyż po bliższym zapoznaniu Jazz okazuje się napompowanym hatchbackiem i wykazuje pewne cechy minivana. Jego głównymi konkurentami będą więc takie auta jak Hyundai ix20 (od 60 tys. złotych), a nie zwykłe i20. Segment zajmowany przez Jazza powoli niknie w zapomnieniu na rzecz crossoverów, zatem Honda jest w pewnym sensie oryginalnym i niszowym wyborem.

Mimo wszystko Jazz w moim odczuciu jest samochodem co najwyżej przeciętnym. Nie potrafię przejść obojętnie obok nieintuicyjnej obsługi urządzeń, które potrafią niezdrowo zdenerwować. Do tego dochodzą braki w wyposażeniu (nie ma czujników parkowania z tyłu ani kamery nawet za dopłatą). Po stronie plusów zapisuję żwawy i oszczędny układ napędowy w starym, dobrym, wolnossącym stylu oraz przyjemne, praktyczne wnętrze.

Nieznana wyspa pełna tajemnic okazała się przyjazna, lecz mało urodziwa i zamieszkana przez wyjątkowo denerwujące chochliki.

 

 

Bartłomiej Puchała

fot. autor

 

Wygląd: (4 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (8 / 10)
Skrzynia: (9 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (5 / 10)
Zawieszenie: (5 / 10)
Komfort: (6 / 10)
Wyposażenie: (5 / 10)
Cena/jakość: (4 / 10)
Ogółem: (59/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: benzynowy R4
Pojemność: 1498 cm3
Moc: 130 KM/6600 obr./min.
Moment: 155 Nm/4600 obr./min.
Skrzynia biegów: 6b, manualna
0-100 km/h: 8.7 s
Prędkość max.: 190 km/h
Cena: 74 900 PLN

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.