Test: Fiat Ducato 130 Multijet

Na pewno ktoś z Was chciał kiedyś wcielić się w postać Spidermana, bądź jego kolegi po fachu – Supermana. Ja chciałem być, jak nie B.A. Baracusem z „Drużyny A”, to chociaż listonoszem Patem.

Bajki miały swego czasu na nas ogromny wpływ – nie ma tutaj najmniejszej wątpliwości. Nie inaczej było ze mną, bo zawsze po obejrzeniu ulubionych, spotykałem się z kolegami z osiedla, by najczęściej odgrywać role bohaterów naszych ulubionych kreskówek. Raz wcielaliśmy się w Power Rangersów, innym razem w postaci z Dragon Balla, czy w Motomyszy z Marsa.

Uwielbiałem się tak bawić – to rozwijało przede wszystkim wyobraźnię. Zawsze też lubiłem wcielać się w listonosza Pata, czy jednego z bohaterów „Drużyny A”. Dlaczego? Bo jeździli samochodami. Tego dnia też mogłem stać się kierowcą dużego auta – spoczął na mnie zaszczyt odebrania dostawczego FIAT-a Ducato.

 

2011 FIAT Ducato (14)

 

Pojawiłem się na miejscu, gdzie takich samochodów stało co najmniej 10. Nigdy w nich nie lubiłem wysoko umieszczonych reflektorów, bo niemal zawsze są źle ustawione oślepiając nie tylko nadjeżdżających z przeciwka, ale przede wszystkim kierowców jadących w tym samym kierunku. Po kilku chwilach dowiedziałem się, które Ducato jest moje. Otrzymałem krótki instruktaż i mogłem zrealizować swój kurs. Poza samymi światłami ciężko tu się do czegokolwiek przyczepić. Ot zwykły, 7 osobowy furgon, który pomimo 8 letniego stażu na rynku, nie zestarzał się ani trochę.

W środku warunki jak w normalnej „osobówce” – jest klimatyzacja, podłokietnik dla kierowcy i kierownica z przyciskami do radia. Znalazł się też przełącznik podgrzewania tylnej szyby, chociaż tej wcale nie ma. Nawet tapicerka nie jest w zwyczajnym kolorze, a tym najszybszym z palety – czerwonym. Otwieram drzwi skrywające bezkres przestrzeni bagażowej. Tu śmiało można byłoby zagrać w ping ponga, koszykówkę, piłkę nożną, czy po prostu zabrać w końcu wszystkie bagaże dla 7 osób. W przeciwieństwie nawet do dużych minivanów, w Ducato, nie będziecie musieli zastanawiać się, czy brać 5 osób i tyle rzeczy, ile rzeczywiście chcecie, czy zaprosić na pokład 6 pasażerów (+ oczywiście kierowca) i ich najpotrzebniejsze rzeczy, czyli dokumenty i szczoteczkę do zębów.

 

2011 FIAT Ducato (19)

 

Pora wrócić za kierownicę, za którą siedzi się jak na krześle. O ile w zwykłych samochodach ganiłbym taką pozycję, tak tutaj nie można sobie wyobrazić lepszej. Jeszcze bardziej na wyobraźnię działa mocno pochylona kierownica i drążek zmiany biegów na desce rozdzielczej. Jakość materiałów naturalnie nie może być w aucie zbyt dobra, bo pierwszorzędnym wymogiem jest jej wytrzymałość, a nie miękkość, jednak pomimo tego znalazło się też miejsce na lakierowane plastiki na konsoli centralnej.

Uruchamiam silnik, ustawiam wszystkie cztery lusterka… Nie pomyliłem się. Zamiast zwierciadła pod szybą (które pokazywałoby mi jedynie tylne drzwi), zamontowano dodatkowe lusterka na zewnątrz. Te są wręcz nieocenione przy pokonywaniu ciasnych skrzyżowań, bo auto mierzy 6 metrów długości i waży prawie 2 tony. To jednak nie przeszkadza na pozór cherlawemu silnikowi 2.3 osiągnąć prędkość 150 km/h. W końcu do dyspozycji jest 130 KM, ale też 320 Nm, które (przynajmniej „na pusto”) całkiem sprawnie wprawiają w ruch dużego FIAT-a.

 

2011 FIAT Ducato (13)

 

Jak zawsze na koniec pozostawiam kwestię finansową. Ta zaś prezentuje się tak: Najtańsza konfiguracja Ducato kosztuje nieco ponad 95,5 tysiąca złotych (dla odmiany ceny będę podawał z VAT), niestety za te pieniądze otrzymacie nadwozie, silnik i ramę, czyli mniej więcej ¾ tego, co będzie potrzebne do pracy. Aby zakupić testowaną wersję (długi, 7 osobowy furgon z podniesionym dachem), trzeba wyłożyć już niespełna 124 tysiące złotych, zaś odmiana taka, jak na zdjęciu wymaga doinwestowania kolejnych 12 tysięcy złotych. W zamian w wyposażeniu pojawi się sterowanie radiem z kierownicy, elektryczne szyby i lusterka, czy klimatyzacja.

Tekst i foto: Marcin Koński

 

Dyskusja

komentarzy

Marcin Koński

Marcin Koński

Nie lubi sam o sobie mówić. Mimo wszystko, nowo poznane osoby bardzo szybko dowiadują się, że jego ogromną miłością są samochody, a im więcej koni mechanicznych skrywają ich maski, tym to uczucie do nich jest mocniejsze. Poglądy na temat tego, co się kręci wokół motoryzacyjnego świata często ma kontrowersyjne i sprzeczne z tym, co się głośno mówi, lecz zawsze stara się, by jego opinia podyktowana była zdrowym rozsądkiem. Przynajmniej tak mu się wydaje.