Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM – dobry kompan, choć mało w nim emocji

Włoska motoryzacja magnetyzuje – umówmy się, że tak jest i już. Fiat 500L Trekking, przynajmniej z wyglądu, jest typowym Włochem – niezbyt przystojnym, ale coś w sobie ma. Czy pokrewieństwo z wielkim motoryzacyjnym przebojem wyszło mu na dobre?  

 

Fiat 500, szczególnie w wersji z otwieranym, materiałowym dachem to auto tak niemęskie i przesłodzone, że w zasadzie powinien być ustawowy zakaz prowadzenia go przez osoby z włosami na nogach. Tyle że mało mnie to obchodzi. Uwielbiam i chciałbym go mieć! Mógłbym nim jeździć na co dzień nawet, gdyby był różowy. No dobra, może są jakieś granice, ale chyba zgodzicie się ze mną, że pięćsetka jest i będzie designerskim cacuszkiem!

Włosi poszli jednak krok dalej i wymyślili, że skoro 500 jest tak udanym projektem, w dodatku w spektakularny sposób nawiązuje do pięknego przodka, to można na nim zarobić więcej tworząc wersje L i X dla rodzin. Szczerze mówiąc, mam o to trochę do makaroniarzy żal…

 

500L TR 7 Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji

 

Jeszcze X, będący crossoverem, wygląda dość spójnie. Natomiast L cierpi na syndrom krzywo napompowanego balonika. Z zewnątrz, moim skromnym zdaniem, tylko kolor i pakiet Trekking z 17-calowymi felgami ratują to auto przed łatką nowszego krewnego Multipli. Przyglądając się jednak bliżej, szczególne gdy mamy już za sobą otwarcie drzwi, 500L zaczyna rosnąć – nie tylko dosłownie – w oczach.

Niech jednak plusy nie przesłonią minusów. Wnętrze testowanej wersji było grobowo czarne, co w tego typu aucie kompletnie nie przystoi. Powinno być wesoło, przyjaźnie, a nie rodem z domu Adamsów. Wygląd deski rozdzielczej nawiązuje do Tipo, ale i Jeepa Renegade, co jest moim zdaniem kolejną wadą. O wiele chętniej widziałbym tu cukierkowatą deskę z metalowymi elementami z 500C.

 

500L TR 24 Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji

 

Na tym jednak skończę narzekanie. Po pierwsze, deska rozdzielcza jest dość czytelna, a więc łatwa w obsłudze. Do tego do jej wykończenia użyto naprawdę niezłych plastików. O wiele lepszych od tych, które spotkacie w Citroenie C3 AirCross testowanym przeze mnie niedawno. Wszystko jest miłe pod dotykiem i nic nie skrzypi na nierównościach.

Kolejna sprawa to łatwość obsługi, czyli dziedzina, w której wiele współczesnych samochodów… ssie, że powiem tak niedelikatnie. Ale nie 500L. Tu wszystko jest czytelne i na miejscu. Obsługa klimatyzacji jest prosta dzięki osobnemu panelowi, a dotykowy ekran infomediów systemu U-connect nie nastręcza swoją obsługą żadnych trudności. Jego interfejs wygląda fajnie, kolorowo i działa szybko. Jedyny minus to problemy z połączeniem telefonu (iphone) z systemem. Nie udało mi się tego w ogóle zrobić. W testowanej niedawno Giulii dopiero za którymś razem Bluetooth telefonu znalazł Bluetooth systemu. Nad tym wypadałoby jeszcze popracować.

To, co szczególnie przekonuje w 500L to ilość miejsca. Niesamowite, jak projektanci wykorzystali każdy centymetr tej napęczniałej karoserii. Po zamknięciu drzwi ma się wręcz wrażenie, że wszystko jest od siebie oddalone jak w długiej, amerykańskiej limuzynie. Cztery osoby pojadą tym autem w pełnym komforcie – pod względem ilości miejsca na nogi, tułów czy nad głową nikt nie będzie narzekał. A i piąta osoba na pokładzie nie będzie jakoś mocno poszkodowana.

 

500L TR 19 Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji

 

W testowanym egzemplarzu fotele pokrywała czarna skóra (lepsza byłaby czerwona lub brak skóry moim zdaniem). Dość śliska dodam. Piszę o tym, bo fotele nie tylko wyglądają na płaskie, z lekko zarysowanymi podparciami bocznymi, a mimo to siedzisko nie wypadało mi spod tyłka na zakrętach. Pochwalę też ich wygodę – są dość twarde, ale sprężyste. Dobre dla kogoś, kto dba o kręgosłup.

Osobna sprawa to świetna widoczność w 500L. Cierpi na tym być może trochę pozycja za kierownicą – w aucie siedzi się jak na stołu – ale w każdą stronę wszystko widać, jakby w ogóle nie było elementów metalowych na linii wzroku. Kapitalna sprawa.

Przejdźmy jeszcze do pozycji kierowcy. Po liftingu więźba kierownicy została pogrubiona, co wpływa na jej dobre czucie w rękach. Szkoda tylko, że jej średnica musi być aż tak duża. Na szczęście da się do tej wielkości przyzwyczaić, a dzięki dobrze leżącej w prawej ręce dźwigni lewarka łatwo poczuć się jak w minivanie.

Wielbicieli przewożenia pierdółek ucieszą pomysłowe przegródki i schowki. A gdy przyjdzie do załadowania bagażu większego kalibru, 455 litrów powiększane do 1480 litrów – po rozłożeniu siedzeń – powinno wystarczyć. Nie powiem, że każdemu, ale kombi klasy średniej oferują przeciętnie raptem 60 litrów więcej. Tyle że w 500L trzeba pamiętać o bagażniku wysokim i płytkim. Wada? Raczej ten typ tak ma.

 

500L TR 16 Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji

 

No to jazda. Pod maską egzemplarza testowego znalazł się diesel o pojemności 1.6-litra i mocy 120 KM. Ten sam silnik testowałem w Tipo Station Wagon i podobnie jak w tamtym przypadku podpowiem, że chyba nie warto się na niego decydować. Po pierwsze motor Fiata jest dość głośny. Na każdym kroku przypomina więc o swoim pochodzeniu. Po drugie, jakoś dziwnie współpracuje z manualną skrzynią biegów. Jazda jest, że się tak wyrażę, szarpana. Dziwne, bo w Tipo miałem automat i w ogóle tego nie zauważyłem.

500L z silnikiem wysokoprężnym jest za to bardzo elastyczny – przyjmuje praktycznie każdy bieg za dobrą kartę – a przy tym dość oszczędny. Co prawda łatwo dobić w mieście do 7,5 litra ON w korkach, ale częściej będzie widoczne nieco ponad 6.5 litra na wyświetlaczu (moje średnie spalanie w Warszawie). Niby nieźle, ale producent obiecuje w mieście poniżej 5 litrów. Z doświadczenia wiem, że 120-konna benzyna z turbo 1.4 jest naprawdę nieznacznie bardziej paliwożerna i mam wrażenie – lepiej pasuje do tego auta. Taki też silnik polecam.

 

500L TR 27 Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji

 

11,5 sekundy do setki to osiągi, które może nie zwalają z nóg, ale to dobrze. Fiat 500L nie lubi ostrej jazdy. To spokojnie ułożony Włoch, dość odporny na dziury i miejską nawierzchnię. Jeździ się nim przyjemnie i komfortowo. I w zasadzie to tyle. Mało tu emocji.

O te miał zadbać podwyższony prześwit i system sterowania czułością ESP. Ale niech nikt nie da się zwieść prawom fizyki. Niestety system nie daje nic. To tylko taki bajer, więc przestawianie go w którekolwiek z trzech położeń nie ma żadnego sensu. A przez sam fakt podniesionej karoserii nie możemy mówić o choćby uterenowionym samochodzie.

Jest więc Trekking, ale tylko w nazwie.

Podsumowując: 500L nie zachwyciło mnie prostotą jak zwykła 500-tka, a do jazdy na co dzień z rodziną wybrałbym Tipo kombi… Gdyby jednak uprzeć się na pięćsetkę dla rodziny to z mniejszym wypasem i benzyną pod maską. Choćby najsłabszą.

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia

 

 

Wygląd: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (5 / 10)
Wnętrze: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (7 / 10)
Silnik: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (6 / 10)
Skrzynia: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (6 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (6 / 10)
Jazda: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (7 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (7 / 10)
Komfort: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (7 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (8 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (7 / 10)
Ogółem: %name Test: Fiat 500L Trekking 1.6 MultiJet 120 KM   dobry kompan, choć mało w nim emocji (66/100)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4, turbodiesel
Pojemność: 1598 cm3
Moc: 120 KM/3750 obr./min.
Moment: 320 Nm/ 1750 obr./min
Skrzynia biegów: manualna, 6-biegowa
Rozmiar kół: 225/45 R17
0-100 km/h: 11,5 s
Prędkość max.: 183 km/h
Cena: od ok. 52 900 PLN, egz. test: 79 900 PLN.

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...