Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel – napompowana kaczuszka

Nowoczesny, designerski, ładniejszy od Cactusa, kobiecy, ale i męski. C3 Aircross na pewno jest “jakiś”. A jak sprawuje się w codziennym użytkowaniu? 

 

Jeśliby oceniać tylko wygląd, to C3 Aircross byłby w mojej ocenie jednym z najładniejszych aut, jakie wpadły mi ostatnio w ręce. Rzadko bowiem jeszcze coś jest w stanie mnie pozytywnie zaskoczyć, ale Citroen to zrobił. Karoserii nie powstydziłby się mistrz Picasso, a Cactus wygląda przy C3 Aircrossie jak smutny wujek. Francuzi zawsze zaskakiwali, ale jak już coś zrobili dziwnego to udziwniali to dalej i dalej, i dalej… aż czasami udawało im się poprawić to, co stworzyli na początku. Tak właśnie jest w tym przypadku.

Jeżeli to, co napisałem jest zbyt zawiłe, to proponuję przyjrzeć się szczegółom bez zbędnej filozofii. I jak? No właśnie. Świeży, super nowoczesny, bardzo smaczny projekt. Dwukolorowe nadwozie z czarnym dachem zaczynającym się już od słupków, wyłupiaste halogeny z przodu i pięknie wtopione w znaczek prężący się na cały przód reflektory. Potężny bok z podnoszącą się za tylnymi drzwiami linią szyb i bardzo ciekawie wyprofilowana klapa z nowoczesnymi lampami po bokach. Do tego a’la terenowe osłony z przodu i z tyłu. Voilà.

Wnętrze również wygląda bardzo świeżo i nowocześnie.

 

1 12 Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka

 

Skupmy się na zaletach. Dobra pozycja za kierownicą – siedzi się wysoko, widać maskę, kierownica dobrze leży w rękach. Siedzenie jest szerokie i takie trochę kanapowe – traci na tym trzymanie boczne – ale to nie przeszkadza. W zimie można wsiąść w kurtce (wiem, że tak się nie powinno robić, ale weź tu człowieku wytrzymaj przy -10 rano w bluzie), poza tym nie musisz być modelką 60/90/60, żeby zmieścić się w fotelu.

Wygląd deski rozdzielczej chyba każdemu, kto nie jest nadętym pedantem przypadnie do gustu. Tablica przyrządów jest naprawdę fajnie pomyślana pod względem atrakcyjności. Gorzej z przejrzystością i materiałami wykończeniowymi. Ekran obsługuje wszystko – od multimediów po klimatyzację, więc łatwo się pogubić. Plastiki, z których całe wnętrze zostało wykonane są twarde i potrafią skrzypnąć na nierównościach. Jeżeli jednak siedzieliście w Peugeocie 308, Citroenie C4 Picasso lub Cactusie to nic was tu nie powinno zaskoczyć. No dobra, w stosunku do Cactusa odczujecie jeden luksus – przed pasażerem znajduje się osobna kratka wentylacyjna (w Cactusie jej nie ma). Jeżeli mógłbym na coś jednak ponarzekać to dość smutna kolorystyka wnętrza Citroena sprawiła mi spory zawód. Tak fajnie zaprojektowane z zewnątrz autko powinno mieć zdecydowanie żywsze kolory w środku. A tak dominuje tu szaro-bury smutek. Proponuję trochę poszaleć z konfiguratorem i coś tu przyprawić czerwonym nosem klauna ;)

 

 

1 11 Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka

 

To co, jazda?

Silnik to naprawdę ogromny atut autka. Trzycylindrowe 1.2 – tu w wersji 110-konnej – przyjemnie dla ucha pracuje i ma wystarczający ciąg, chociaż lubi być kręcone wysoko. Mogłoby być jednak zestopniowane z lepszą skrzynią biegów. Niestety ta oferowana przez producenta nie zachwyca precyzją działania. Na plus zaliczę spalanie – okolice 7 litrów w mieście wystarczą, żeby sprawnie się poruszać. Na trasie wynik jest nieznacznie tylko niższy, a na autostradzie nawet o litr wyższy o średniego miejskiego zużycia. Portfel jednak w żadnym wypadku nie spuchnie.

Dobry, często chwalony silnik ma tutaj jednego przeciwnika. Zawieszenie. Samochód prowadzi się całkiem dobrze, układ kierowniczy jest lekko ospały, ale nienerwowy. Natomiast całą przyjemność z jazdy psuje głośne, zdecydowanie za twarde zawieszenie. Jedynie jazda po prostej drodze (a takich jak wiadomo w Polsce niewiele) przebiega spokojnie, ale… byle jaka mulda, dziura, nierówność pod kołami i od razu mamy “łup, łup, łup”. Strasznie to denerwuje.

 

1 16 Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka

 

Tym bardziej, że samochód ma na pokładzie urządzenie, które powinno zachęcać kierowcę do zjazdu z utwardzonej nawierzchni. Nie no trochę może przesadzam, ale selektor terenu jest czymś tak zbędnym, że mimo że chcę to nie potrafię zachować powagi. Citroen w każdej reklamie Aircrossa pokazuje gościa, który z uśmiechem wjeżdża w piaszczystą drogę przekręcając pokrętło napędu. Fajnie, fajnie, ale… w rzeczywistości nic to nie zmienia. Można sobie kręcić w prawo i w lewo… i nic. Symbole pustyni, śnieżynka i napis „All-Road” tak naprawdę tylko sterują systemem ESP, który ma mniej lub bardziej reagować na zmianę podłoża. W praktyce dupa zbita. Nie dzieje się nic. Nie dokładajcie więc kasy do tego systemu. Jedyne co w nim działa, to dodatkowy przycisk włączający kontrolę zjazdu ze wzniesienia. Pytanie po co coś takiego w aucie z napędem na przód bez zdolności terenowych?

Noooo dobra. Powiem tak. Da się Citroenem zjechać z drogi utwardzonej, bo ma wysoki prześwit i jest lekki. Las, niewielkie błoto, jakaś gruntowa droga nie stanowią przeszkody dla tego auta. Ale systemy nie są potrzebne, żeby się nim cieszyć.

 

1 7 Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka

 

W głębszy teren się nim nie zapuszczajcie, bo raz że się zakopiecie, a dwa – wasze uszy będą boleć od “łup, łup, łup” na każdym wyboju.

Mimo wszystko Citroen C3 Aircross to świetne auto. Naprawdę. Obejrzelibyście się za nim po zamknięciu? Ja tak. Zresztą cały czas się oglądałem. A o to w aucie chodzi!

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia 

 

Wygląd: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (10 / 10)
Wnętrze: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (5 / 10)
Silnik: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (7 / 10)
Skrzynia: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (6 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (7 / 10)
Jazda: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (6 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (4 / 10)
Komfort: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (5 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (8 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Citroen C3 Aircross 1.2 110 Feel   napompowana kaczuszka (64/100)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1199 cm3
Moc: 110KM
Moment: 205 Nm/1500 obr./min.
Skrzynia biegów: manualna, sześciobiegowa
0-100 km/h: ok 10,2 s
Prędkość max.: 185 km/h
Cena: od 58 900 zł, egzemplarz testowy: ok. 80 000 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...