Test: BMW X1 Xdrive25i – w poszukiwaniu DNA

BMW X1 nie kojarzy się z tymi ‘prawdziwymi BMW’, o jakich mówią miłośnicy marki. W tym modelu nie występuje wersja M, nie ma R6 pod maską, a na zlocie BMW wszyscy potraktują go jak niechcianego bękarta. Czy BMW X1 ma jakieś cechy wspólne z bardziej szanowanymi braćmi?

 

Wybrałem się naszym testowym egzemplarzem BMW X1 na zlot BMW Klub Warszawa pod stadion PGE Narodowy. Na zlocie nasza testówka cieszyła się ujemnym zainteresowaniem, a po wszystkim przeszukałem kilka różnych fotorelacji z tego wydarzenia. Odnalazłem ‘swoje’ BMW na jednym zdjęciu z kilkuset opublikowanych. Na dodatek w oczy rzuca się fakt, że na zlocie były tylko dwa samochody serii X. Tym drugim było mocarne X6 M. Najwyraźniej miłośnicy BMW jeżdżą tylko seriami 3, 5 i 7, a SUV-y serii X traktują z dystansem. Czy X1 rzeczywiście nie pasuje do rodowodu BMW?

Stylistycznie na pewno pasuje. Poprzednie X1 wyglądało bardziej jak podwyższone kombi, niż SUV, ale BMW nie powtórzyło tego z aktualnym modelem. Można odnieść wrażenie, że styliści wzięli X5, zmniejszyli w programie graficznym i już. Oto nowe X1! Podobieństwo do większych braci jest na tyle duże, że na ulicy łatwo się pomylić. Co ciekawe auto jest krótsze od poprzednika, ale wyraźnie wyższe i szersze, co zaowocowało większą ilością miejsca w środku, nawet mimo zmniejszenia rozstawu osi o 9 cm. Jak widać BMW X1 ewoluowało dość mocno, ale efektem jest lepsza aerodynamika (współczynnik Cx = 0,29) oraz bardziej zwarty i atrakcyjny wygląd.

 

DSC_0695

 

Egzemplarz testowy wyposażono w M-pakiet, o czym informują zderzaki z większymi chwytami powietrza, nakładki na nadkola i dyskretnie rozmieszczone po bokach i wewnątrz literki M. W najtańszej wersji z trzycylindrowym motorem 1.5 taki zestaw wygląda mocno na wyrost, ale w przypadku wersji 25i o mocy 231 KM osiągi rzeczywiście idą w parze z bojowym wyglądem małego BMW. Mam tylko dwie uwagi do wyglądu naszego egzemplarza. Felgi w rozmiarze 18 cali wyglądają na zbyt małe (w opcji są 19-tki), a tylne lampy mogłyby być wykonane całkowicie w technologii LED. Wtedy tył wyglądałby tak samo nowocześnie jak przód.

Technicznie BMW X1 także zmieniło się nie do poznania. Korzysta teraz z tej samej platformy, co owiana złą sławą seria 2 Active Tourer, więc domyślnie ma napęd na przód i silnik umieszczony poprzecznie. Tak drastyczna zmiana wymusiła wymienione wyżej zmiany w wyglądzie, a silnik powędrował wyżej, przesuwając środek ciężkości. Napęd Xdrive oznacza w X1 dołączaną tylną oś, odwrotnie niż w większych modelach. Nie brzmi to dobrze w kontekście obiecywanej w spotach reklamowych radości z jazdy.

 

DSC_9029

 

W praktyce BMW X1 sprawia wrażenie zbyt grzecznego. Nawet w najmocniejszej benzynie start z pozycji zatrzymanej jest… rozczarowujący. Absolutnie nie ma wrażenia, że sprint do 100 km/h rzeczywiście trwa tylko 6,5 s. Podczas jazdy jest lepiej; nagły kickdown i błyskawiczna redukcja skrzyni Steptronic wyrywają BMW z drzemki i gnają ochoczo do przodu. Podróżowanie trasą ze stałą prędkością w okolicach 160 km/h też nie stanowi problemu. Nie czuje się takiej prędkości, ale wtedy największym wrogiem staje się boczny wiatr i spalanie na poziomie 12 l/ 100 km. Średnio z całego testu spalanie wyniosło nieco ponad 9 litrów. Jest to zasługa głównie spokojnej jazdy oraz 8-biegowego automatu, który przy 140 km/h utrzymuje silnik poniżej 2500 obr./min.

Dziękowałem niebiosom, że w BMW są tryby jazdy ze zmienną charakterystyką amortyzatorów. Warto za to zapłacić, bo gdyby zawieszenie było cały czas tak twarde jak w trybie Sport, to zakończyłbym test po jednym dniu. Na szczęście jest tryb Comfort, w którym auto przechyla się nieco na boki, ale wybiera jakiekolwiek nierówności. Sport wyostrza nie tylko zawieszenie, ale także czułość gazu, szybkość redukcji i siłę wspomagania. Daje to namiastkę jazdy eMką, ale wysoka pozycja za kierownicą szybko przypomina, że X1 to właściwie miejskie auto wielozadaniowe. Jego sportowe umiejętności robią pewne wrażenie, ale czuć, że pochodzą z elektroniki, a nie z naturalnego potencjału podwozia, jak w innych BMW. Nie można się spodziewać też umiejętności terenowych wykraczających poza leśną drogę, bo prześwit w nowym X1 jest nawet mniejszy niż w starszym modelu, a zwisy większe.

 

DSC_0675

 

Jedną z największych zalet BMW X1 jest jego wnętrze. Nie można mu odmówić charakteru premium, zwłaszcza w naszym testowym egzemplarzu wyposażonym w niemal wszystkie opcje. Zabrakło skórzanej tapicerki, ale standardowa dla M-pakietu alcantara prezentuje się godnie. BMW może dorzucić do X1 całą garść elektronicznych zabawek, które obsługuje się poprzez ekran sterczący dumnie u szczytu konsoli. Nie jest dotykowy, ale prezentuje piękną grafikę i wyróżnia się intuicyjnością obsługi. Podróże upływają przyjemnie przy muzyce sączącej się z systemu audio Harman/Kardon. Na ilość miejsca czworo pasażerów nie będzie narzekać, podobnie jak na bagażnik o pojemności 505 litrów.

Ciekawą usługą jest dostępne za dopłatą BMW Concierge. Zapewnia ona bezpłatne połączenie z konsultantem BMW 24 godziny na dobę. Zadaniem konsultanta jest spełnianie życzeń klientów. Można poprosić np. o rezerwację stolika w wybranej restauracji, spytać o najciekawsze nowości kinowe lub o inne rzeczy, jakie tylko przyjdą nam do głowy.

Największe poruszenie wywołuje cena X1. Za wersję Xdrive25i niemiecki producent liczy sobie ponad 181 tys. zł. Tyle samo kosztuje wersja Xdrive25d – dwulitrowy diesel, także o mocy 231 KM. Nasz egzemplarz testowy wyceniono na niesamowitą sumę ponad 250 tys. zł, co wydaje się sporą przesadą. W tej cenie można już mieć dobrze wyposażone X3/X4 lub najnowszą serię 5 z popularnym turbodieslem 2.0 190 KM. Jeśli chodzi o rynkową konkurencję, to zarówno Mercedes GLA jak i Audi Q3 startują z niższych pułapów cenowych. Audi bez dodatków prezentuje bardzo podobny poziom wyposażenia, Mercedes nieco odstaje (ale cena bazowa o 18 tys. niższa).

 

DSC_8991

 

 

Podsumowując, gdybyśmy nie oceniali X1 przez pryzmat tradycyjnych wartości BMW, byłby to bardzo dobry, choć idiotycznie wyceniony samochód. Szybki, dobrze jeżdżący i nieźle wyposażony podwyższony kompakt, który sprawdzi się w mieście i na trasie. Poprzez upodobnienie do X5, M-pakiet i elektroniczne błyskotki X1 naprawdę próbuje być jak większe BMW, ale problem leży u podstaw. Wiedząc, że pod spodem kryje się Active Tourer, napęd na przód i poprzeczny motor cały ten wysiłek wydaje się mocno udawany, bo nie ma naturalnego sportowego charakteru. Poza ceną to naprawdę dobre auto, ale jego nieszczęściem jest to, że należy właśnie do rodziny BMW.

 

Bartłomiej Puchała

fot. Bartłomiej Puchała & Kamil Pawlak Photography

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Jazda: 6 Stars (6 / 10)
Zawieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Komfort: 5 Stars (5 / 10)
Wyposażenie: 7 Stars (7 / 10)
Cena/jakość: 4 Stars (4 / 10)
Ogółem: 6.7 Stars (67/100)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1998 cm3
Moc: 231 KM/5000 obr./min.
Moment: 350 Nm/1250-4500 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa
0-100 km/h: 6.5 s
Prędkość max. 235 km/h
Cena 252 000 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.