Test: Abarth 500 595c Competizione – jak to możliwe?

Abarth 500 jako wynik downsizingu? To brzmi z przekąsem, ale w końcu 180 KM w aucie z silnikiem 1,4 i masie ledwie ponad tony to przyznacie niecodzienna rzecz. Poza tym jest tak nierozsądny, że można się w nim zakochać. Dlaczego?

 

Może to trochę nielogiczne, ale Abarth 500 w odmianie 595 C Competizione jest tak niesforny, że podczas testu rozsądek podpowiadał, iż taniej i zdrowiej byłoby skorzystać z komunikacji miejskiej niż wsiadać do niego na co dzień. Z drugiej jednak strony moje serce tak mocno pokochało to żółte kaczątko, że wbrew rozumowi wziąłem je nawet na dłuższą trasę. Ale wróćmy do początku!

Abarth 500 wizualnie przypomina oczywiście swojego spokojniejszego brata ze stajni Fiata, aczkolwiek w tej znanej bryle wyróżników jest nawet kilkanaście. Nasz egzemplarz pomalowano neonowym, żółtym kolorem, na który kontrastowo naklejono ciemne naklejki Abartha oraz kilka emblematów z logo skorpiona. Logotyp tego włoskiego tunera pojawił się również na sporych, czarnych felgach, zza których wychylały się żółte zaciski Brembo.

 

Abarth 595 c 5 Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe?

 

Co jeszcze jest warte uwagi? Inne zderzaki oraz tylny dyfuzor, z którego wystawały cztery końcówki rur wydechowych. I to nie byle jakich, ponieważ wersja Competizione posiada specjalny wydech Record Monza prosto z rąk włoskich inżynierów, który gra fenomenalnie. Buczy, bulgocze, a czasem nawet strzeli z rury. Co ciekawe jest on na tyle wybredny, że nie zawsze działa tak samo, co tylko potęguje niesforny charakter tego samochodziku.

By było jeszcze ciekawiej 595 ze zdjęć posiadał miękki, czarny dach odsuwany jedynie ku tyłowi samochodu. Może w listopadzie to mało przydatna funkcja, ale na śródziemnomorskich arteriach do opalania twarzy idealny. No i ma jeszcze jedną ciekawą opcję – z otwartym dachem bardzo dobrze słychać wspomniany system wydechowy.

Taki zestaw powoduje, że Abarth przyciąga wzrok wszystkich przechodniów. Zresztą nie tylko ich. Kierowcy innych aut w korku również odwracają głowy, więc to krzykliwy i mało anonimowy wóz. Mimo, że wizualnie kształty Fiata 500 mi nie odpowiadają, to uczucie zwracania na siebie uwagi jest dość przyjemne.

 

Abarth 595 c 17 Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe?

 

No dobrze, ale te cechy brzmią raczej na pozytywne, a lakier przecież można wybrać inny, więc co było w Abarthcie 595 takiego nierozsądnego? Powiem szczerze, że litania mogłaby nie mieć końca! W środku materiały są raczej twarde, mimo, że gdzieniegdzie znalazła się alcantara, karbonowy plastik lub aluminiowa gałka drążka skrzyni biegów. Kubełkowe fotele nie mają regulacji w odcinku lędźwiowym oraz nie można zmienić ich wysokości. Do tego są tak wąskie, że świetnie siedzi się tylko podczas pokonywania zakrętów. Względy praktyczności najlepiej podsumowuje bagażnik – ma 185 litrów i wąski otwór załadunkowy. Najgorsze w codziennej eksploatacji jest jednak zawieszenie. Jego zestrojenie jest tak twarde, że dziury trzeba omijać na kilometr, a wygodniejsze jest nawet spanie na podłodze. Irytująca jest również pojemność baku – tylko 35 litrów.

Teoretycznie te wszystkie cechy mogą przekreślić chęć i frajdę z jazdy. Nijak się to jednak ma do Abartha. To co przeszkadza na każdym kroku niknie kiedy przekręcimy stacyjkę i do życia obudzi się ten mały, 4-cylindrowy motor. Jego pomruk oraz 180 KM wyciągnięte z pojemności 1,4 dzięki sprężarce Garreta garnie się do życia już od najmniejszego muśnięcia gazu. Maksymalny moment równy 250 NM (tylko w trybie sport) ciągnie samochód do pierwszej setki w 6,7 sekund, a największa prędkość, którą osiągnie ten maluch to 225 km/h.

Najlepsze w Abarthcie jest to, że te teoretyczne osiągi z papieru idealnie przenoszą się na rzeczywistość gwarantując niesamowite emocje za kierownicą. Nawet pięciobiegowy manual z długimi przełożeniami jest wystarczający i w ogóle nie brakuje szóstego biegu.

 

Abarth 595 c 24 Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe?

 

Co więcej, Abarth 595 prowadzi się bardzo pewnie i nie chce zabić. Owszem przedni napęd potrafi zgubić trakcję, a moment obrotowy wyrywa kierownicę z rąk, a do obsługi auta trzeba jednak użyć sporej siły, bo ten spartański Fiat jest z charakteru trochę surowy. Układ kierowniczy i sprzęgło działają z mocnym oporem, więc po dłuższej trasie odczuwałem pewny dyskomfort. Na szczęście zakwasów z tego nie miałem.

Na pomoc z ewentualnymi problemami z prowadzeniem przychodzi opcjonalna mechaniczna szpera, która kosztuje dodatkowe 10 tys. złotych. Nasz egzemplarz był wyposażony w funkcję TTC i dzięki niej granica przyczepności przesuwała się niebezpiecznie daleko. Trzeba również pamiętać, że specjalnie obniżone zawieszenie poprawia prowadzenie zwłaszcza na krętych trasach. Dla fanów torowych zabaw dodam, że niestety w Abarthcie 595 nie wyłączymy całkowicie kontroli trakcji.

 

 

Z drugiej jednak strony polecam inny przycisk na konsoli centralnej – SPORT. Ten tryb uwalnia wyższy moment obrotowy oraz zmienia pracę silnika i reakcji na prawy pedał wykończony aluminiową nakładką. Bez niego auto jest wyraźniej ospałe i przymulone. W „sporcie” Abarth jeździ tak jak powinien.

A najciekawsze jest to, że nie pali przez to dużo więcej. Jak na sportowy wóz, Abarth jest nawet ekonomiczny. W trasie spala około 8,5-9 litrów, a w mieście około 10-11 litrów. Największa w tym zasługa masy auta – tylko 1036 kilogramów. Niestety przez małą pojemność baku zasięg auta to 350-400 km.

 

A ile taka zabawka kosztuje? Jak na mocnego Fiata 500 to niemało. Nasz egzemplarz wyceniono na około 100-110 tysięcy złotych, aczkolwiek posiadał mocną odmianę tego silnika, szperę i system Uconnect z nawigacją, łącznością z telefonem oraz system audio od znanej firmy Beats, który gra nieźle (nie jednak tak dobrze jak wydech, więc miałem go cały czas wyciszony).

Czy znajdziemy jednak coś podobnego u konkurencji w tej cenie? Tego formatu to nie bardzo, ale za tą cenę już na pewno. Nie wiem jednak czy takie auto jest na co dzień. Łatwo można nabawić się bólu pleców, kolan lub stopy albo zniszczyć koła i zawiesić się na krawężniku itp. Mimo tych negatywnych niuansów i tak codziennie wsiadałem do auta z bananem na ustach szukając tylko pretekstu do ruszenia z miejsca. I to chyba najlepsze podsumowanie dla nowoczesnego samochodu – mając takie auto nie sposób nudzić. Wybaczcie, ale najwyższy czas już zrobić rundkę do piekarni

 

Konrad Stopa

fot. Grzegorz Wawryszczuk

 

 

Wygląd: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (7 / 10)
Wnętrze: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (6 / 10)
Silnik: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (9 / 10)
Skrzynia: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (9 / 10)
Przyspieszenie: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (10 / 10)
Jazda: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (10 / 10)
Zawieszenie: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (6 / 10)
Komfort: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (6 / 10)
Wyposażenie: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (7 / 10)
Cena/jakość: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (7 / 10)
Ogółem: %name Test: Abarth 500 595c Competizione   jak to możliwe? (78/100)

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1368 cm3
Moc: 180 KM/5500 obr./min.
Moment: 250 Nm/3000 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, pięciobiegowa
0-100 km/h: 6,7 s
Prędkość max.: 225 km/h
Cena: ok. 110 000 PLN

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.
Follow Me: