Tablet jako nawigacja? Navitel T500 3G

Nowe samochody mają już wszystko – nawigację, audio, a nawet dostęp do internetu. Na szczęście, dla producentów elektroniki, żyjemy w Polsce, gdzie takie bajery rzadko kiedy są w standardzie. Wówczas warto mieć alternatywę!

 

Może nią być nawigacja PND lub bardziej uniwersalny sprzęt jak tablet. I właśnie taki tablet, a właściwie phablet, wpadł mi ostatnio w ręce. Był to 7-calowy Navitel T500 ze slotem karty SIM, czyli technologią 3G i posłużył mi jako uzupełnienie mojego auta, bo brakuje mu nawigacji. Niestety w pudełku nie dostaniemy ani uchwytu do szyby, ani ładowarki do gniazda zapalniczki, ale biorąc pod uwagę cenę urządzenia (300 zł) nie ma co szaleć.

W zamian jednak firma Navitel standardowo instaluje na tym sprzęcie swoją aplikację z mapami całej Europy (aż 45 krajów) oraz dożywotnią ich aktualizacją. Niestety obstawiam bardziej żywotność tableta niż właściciela, ale to i tak całkiem atrakcyjnie. Dodatkowo mapy minimum 4 razy w roku same się zaktualizują – wystarczy mieć tylko dostęp do Internetu.

 

 

No właśnie, a ten możliwy jest nie tylko dzięki Wi-fi. Biorąc pod uwagę 3G (niestety nie LTE) łączność on-line można uzyskać zwykłym pre-paidem. Dzięki temu w razie czego Navitel może służyć jak telefon, bo w sumie niczego mu pod tym względem nie brakuje. Przynajmniej w teorii, bo prawie czysty Android 7.0, procesor Quad Core 1,3 Ghz oraz pamięć RAM 1GB i 24-miesięczna gwarancja to niezłe statystyki.

Niestety 8 GB pamięci wewnętrznej to trochę mało. Pomaga slot pamięci kart SD, ale zapchanie tableta kilkudziesięcioma aplikacjami powoduje, że komunikaty o miejscu wyświetlają się co chwilę a i jego działanie nie jest tak płynne jakbyśmy tego oczekiwali – w samochodzie może to być nielada problem. Dlatego też nie polecam traktować Navitela jako urządzenia towarzyszącego nam non stop. Uniwersalność czasem bywa wadą, stąd ja podszedłem do tego tableta jednokierunkowo – miał być jedynie moją nawigacją! No dobra, czasem jeszcze słuchałem z niego muzyki podłączając go do auta przez bluetooth.

 

 

I w tym aspekcie nie mam mu nic do zarzucenia. Duży ekran jasno i klarownie pokazuje wszystkie adresy, ulice, a nawet ruch. Mapy są dokładne, a urządzenie, jak już złapie sygnał GPS, działa wzorowo. To powoduje, że aplikacja Navitel to najlepsza rzecz z całego phableta. Podpowiem, że oczywiście można ją ściągnąć również na swojego smartfona.

Co do samego wykonania – urządzenie wygląda na solidne, zwłaszcza jego obudowa. Niestety duży ekran może się szybko rysować, aczkolwiek na to człowiek nie ma za wielkiego wpływu. To co jest jeszcze ciekawostką, to Dual SIM. Jednakże wolałem nie przeciążać go takim testem.

 

 

Warto jeszcze wspomnieć o baterii. 2200 mAh to nie rekordy możliwości, ale użycie tabletu jako nawigacji nie powoduje jej nadmiernego zużycia. Powiem więcej, oglądałem też na nim filmy i spokojnie to wytrzymał (oczywiście nie podczas jazdy). Zatem o ten aspekt również bym się nie martwił. Nie radzę jedynie dopuszczać do kompletnego rozładowania urządzenia, bo wówczas „obudzenie” sprzętu trwa wieki.

Czy zatem warto zastanowić się nad takim doposażeniem samochodu? Jeśli wasz telefon niedomaga, a przy okazji przyda wam się przenośne i uniwersalne urządzenie w domu to koszt 300 złotych nie jest jakiś wygórowany, a wręcz atrakcyjny. Dwuletnia gwarancja natomiast powinna zapewnić spokój użytkowania.

 

Konrad Stopa

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.