Subaru Ascent: Jest czego żałować?

Wygląda na to, że największy SUV Subaru nie trafi na europejski rynek. Czy powinniśmy już obserwować kurs dolara i rezerwować kontener?


Nowy model, zaprezentowany właśnie podczas targów w Los Angeles, to nie pierwsza przygoda marki spod znaku Plejad z dużymi SUV-ami. Pamiętacie jeszcze Tribecę? Przedstawiciele Subaru pewnie woleliby, byście pamiętali tylko wersję po liftingu. O stylistyce pierwszej odmiany, występującej jako B9 Tribeca, chyba lepiej zapomnieć.
Nowy Ascent wygląda o niebo lepiej. Cierpi co prawda na chorobę wszystkich obecnych Subaru (i większości współczesnych aut w ogóle), czyli jest mało charakterystyczny z wyglądu. Z drugiej strony, B9 Tribeca była bardzo charakterystyczna… To już niech zostanie, jak jest!

Ze swoją długością 499.9 cm Ascent staje się największym Subaru w historii. Na rynku znajdą się nawet odmiany zdolne pomieścić kierowcę i jeszcze siedmiu pasażerów.
Pod maską będzie pracować 2.4 litrowy silnik  z turbodoładowaniem twin-scroll. Ma wytwarzać 360 KM i 376 NM. Oczywiście mówimy o silniku w układzie boxer.

Do tego, sporo asystentów kierowcy (m.in. automatyczne hamowanie przed przeszkodą), trójsferowa klimatyzacja, czy zaawansowany system multimedialny. Kokpit wygląda na zdjęciach na nieźle wykonany i podobny do tego w najnowszych Imprezie/XV.

Konkurencją Ascenta w USA ma być Honda Pilot czy Ford Explorer. W Europie klienci prawdopodobnie rozważaliby też Hyundaia Grand Santa Fe, czy nowego SsangYonga Rextona. Wygląda jednak na to, że nie będą mieli takich dylematów. FHI nie planuje debiutu Ascenta po tej stronie Atlantyku. Kto ma ochotę na duże Subaru, niech modli się o taniego dolara.

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem.
Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl