Stylowy maluch

Fiat Panda zawsze miło mi się kojarzył. Miałem okazję jeździć jego poprzednim wcieleniem i zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Wiadomo, że nie było żadnych fajerwerków, jednak trzeba pamiętać do czego ten samochód ma służyć i komu. Wtedy staje się jasne, że tak, jak jest, jest dobrze. A czy nowe wcielenie miejskiego malucha o nazwie Fiat Panda podtrzyma dobrą opinię poprzednika?

Nowa Panda wygląda na prawdę dobrze. Widać nawiązanie do linii poprzednika, jednak wszystko w nowoczesnej i ciekawej formie. Kolor samochodu też wygląda niebanalnie – całość może się podobać, zwłaszcza kobietom. Widać włoską linię. Wewnątrz naszej Pandy panuje podobny klimat. Wszystko designersko zaprojektowane i przyjemne w wyglądzie i dotyku.

Takie detale, jak bardzo masywna, obszyta skórą i znajdująca się na wysokości kierownicy gałka zmiany biegów czy kwadratowe pokrętła od radia lub połyskująca, choć plastikowa deska rozdzielcza, nadają włoskiego klimatu. Fani „niemieckich” wnętrz powiedzą, że to tandeta, ale ja tak nie uważam. Wiele osób na pewno doceni starania projektantów i „zasympatyzuje” w tego typu stylistyce. Dodatkowym atutem wnętrza nowej Pandy jest jego przestronność. Zarówno z przodu, jak i na tylnej kanapie. Wiadomo, że przy tych gabarytach, nie będzie tu niczym w limuzynie, jednak miejsca jest zaskakująco dużo.

Wróćmy jednak do gałki zmiany biegów. Jej położenie jest dość nietypowe, bo znajduje się ona na wysokości kierownicy, na desce rozdzielczej. Położenie to jest bardzo dobre i bardzo łatwo się do niego przyzwyczaić. Jest to również kontynuacja trendu, który wprowadziła Panda poprzedniej generacji. Bo nie można powiedzieć pierwszej generacji. Co bardziej świadomi fani motoryzacji, pamiętają niezbyt udaną konstrukcję z początku lat 80-tych.

Jest jeszcze jeden aspekt dotyczący gałki zmiany biegów w nowej Pandzie, który chciałbym poruszyć. Mianowicie – jest ona niesamowicie masywna. Wręcz gruba. I to jest super! Na prawdę idealnie mi przypasowała i z przyjemnością wachlowałem biegami od 1 do 5. Później jednak pomyślałem, że skoro do mojej stosunkowo dużej, męskiej dłoni, gałka układa się idealnie, to może być problematyczna dla grupy docelowej. Czyli dla kobiet, które mają przecież mniejsze dłonie. Jednak, jak się okazuje nie jest to problem. Przetestowaliśmy to organoleptycznie – z pomocą przyszła nam przedstawicielka płci pięknej. Potwierdziła, że w jej dłoniach gałka leży równie dobrze. Jednocześnie dodała, że chciałaby aby w jej samochodzie również było takie rozwiązanie. Ciekawe. Mała rzecz, a na prawdę cieszy.

Testowany egzemplarz wyposażony został w silnik diesla 1.3 Multijet, o mocy 75KM. Silnik znany również z poprzedniczki. Żwawa jednostka napędowa, wydaje się wystarczająca do tego typu auta, a do dynamicznego przemieszczania się po mieście na pewno! Jednak zdziwiło mnie spalanie. Myślę, że typowy klient tego segmentu byłby zaskoczony „in minus”. Jednostka wysokoprężna o pojemności 1.3, przy stosunkowo niedużej masie samochodu, powinna zużywać mniej paliwa. Może to kwestia mojej ciężkiej nogi i wyjątkowo zakorkowanej Warszawy, ale średnie spalanie w mieście na poziomie 6,5 l na 100 km, to chyba sporo. Niewiele więcej spala BMW 118d z 2006 roku.

Nie zmienia to jednak faktu, że auto jest bardzo zwinne i przyjemnie się nim jeździ. Wkurza mnie jednak system start-stop, który trzeba wyłączać po każdym odpaleniu samochodu. Powinna być możliwość permanentnego odłączenia tego systemu. Jestem jego wielkim przeciwnikiem i powinienem nie musieć o nim pamiętać przez cały czas. Nowa Panda wydaje się dobrym samochodem. Jej ceny są tylko nieco wyższe niż poprzedniczki – to może być kłopot. Jednak z mojego punktu widzenia, nowy model miejskiego Fiacika, wziął z poprzednika to, co najlepsze, dodając jeszcze szczyptę włoskiego smaku i nowoczesności.

Tym sposobem, Panda z lekko nudnawego, czysto rozsądnego samochodu, nabrała trochę charakteru od Fiata 500 i sama stała się interesującym miejskim maluchem. Szkoda tylko, że ceny wzrosły, a testowy egzemplarz kosztuje prawie 50 tys. zł. Pocieszające jest jednak to, że uboższe wersje tego modelu zaczynają się prawie 20 tys. zł wcześniej.

Artur Ostaszewski

Fiat Panda
Charakter6/10
Fun4/10
Osiągi6/10
ZZZ (zgodny z założeniem)8/10
Ogółem24/40
Czy bym kupił?NIE

Dyskusja

komentarzy

Artur Ostaszewski

Artur Ostaszewski

Od lat dziennikarz motoryzacyjny, od dziecka pasjonat samochodów. Ma całą kolekcję kultowych, corocznych katalogów "Samochody Świata". Do tej pory kupuje gumy "Turbo" na Allegro. Od 18-go roku życia pisze do różnych tytułów, a od kilku lat pracuje również w TVN Turbo. Prowadził najróżniejsze motoryzacyjne perełki - od Malucha, czy Wartburga z lat 60-tych, po Lambo i SLS-a. Zwolennik tylnego napędu, przeciwnik ekologii w motoryzacji.