Pamiętam dzień otrzymania świeżutkiego, pachnącego nowością prawa jazdy. Przyszedłem do domu, wziąłem od ojca kluczyki i pojechałem zwiedzać miasto nocą. To był mocny samochód, lubił się kręcić do czerwonego pola, a ja – wtedy jeszcze zielony za kierownicą – chętnie to sprawdzałem. Dziś, bogatszy o prowadzenie grubo ponad 100 samochodów, kilku stłuczkach ze swojej i […]Kontynuuj czytanie