Nowy Jeep Wrangler. Spokojnie – chyba go nie popsuli…

Więcej informacji na temat nowego Wranglera poznamy dopiero pod koniec miesiąca, ale już teraz widać, że kto lubi wygląd aktualnej generacji, ten z równą przyjemnością będzie patrzył na następcę.

 

Czas szybko płynie. Obecny Wrangler (którego mieliśmy okazje testować) jest na rynku od 11 lat. Co prawda w tym segmencie rynku czas płynie trochę wolniej, ale i tak to już długo. To oznacza, że wielkimi krokami zbliża się następca.
Nie znamy jeszcze szczegółów technicznych. Mówi się jednak o tym, że silnik 3.6 V6 zostanie w ofercie, ale miłośnicy benzynówek będą mogli wybrać jeszcze czterocylindrową jednostkę 2.0 turbo. Dla fanów diesli przewidziano silnik 3.0D V6.
Już teraz możemy za to zobaczyć – choć Jeep skąpo dawkuje pierwsze zdjęcia – jak nowy Wrangler będzie się prezentował. Podpowiem, że zdjęcia właśnie tego modelu – a nie poprzednika – ilustrują ten tekst. To nie pomyłka. Nowy Wrangler nie różni się od poprzedniego zbyt mocno. Spostrzegawczy znajdą między innymi nieco inny kształt klamek, więcej zaokrągleń czy zmienione przednie kierunkowskazy, ale… to nadal stary, dobry Wrangler.
Więcej zmian ma kryć się pod spodem. Nowy Jeep będzie lżejszy, bo wykonany w dużej mierze z aluminium. Poprawiono aerodynamikę. Ma mieć także lepiej wykończone wnętrze, a w opcji – efektowny, elektryczny rolldach. Klienci będą mogli wybrać – tak jak dotychczas – zarówno wersję trzydrzwiową, jak i pięciodrzwiową wersję Unlimited. Dla estetów przewidziano wiele róznych kombinacji koloru nadwozia i dachu.

Na więcej informacji musimy poczekać do 29 listopada, kiedy Jeep pochwali się tym modelem podczas targów w Los Angeles. Wygląda jednak na to, że charakter modelu zostanie zachowany, podobnie jak jego zdolności terenowe.

Fot. Jeep

 

All-new 2018 Jeep® Wrangler Rubicon

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl