Nowe BMW X4, czyli krok w dobrą stronę

Krótko i na temat – jeździliśmy nowym BMW X4. Jak było? Zapraszamy do przeczytania tekstu.

 

Cykl życia aktualnych modeli samochodów bawarskiej marki do tej pory wynosił 7 lat. Tym razem się to zmienia. Niemcy postanowili przyśpieszyć wydanie nowej wersji X4, którą na ulicach możemy oglądać już po 4 latach. Czy to dobry krok? Według mnie tak.

Poprzedni model BMW X4 miał jedną podstawową wadę – był ciasny w środku. Podróżowanie nim w dalsze trasy w więcej niż dwie osoby było po prostu męczące. Nowy model odmienił to zupełnie. Jest zdecydowanie więcej miejsca dla pasażerów. Zwiększyła się również przestrzeń nad głowami. Miałem okazję pojeździć nim tylko 30 minut, posiedziałem trochę dłużej. Zaryzykuję stwierdzenie, że 4 osoby w trasie powinny mieć w nim naprawdę wygodnie. W 5 może robić się już delikatnie ciasno.

 

BMW X4 4 Nowe BMW X4, czyli krok w dobrą stronę

 

Nowy model BMW X4 zyskał również kamerę 360 stopni, która pozwala nam na obracanie obrazu i oglądanie okolic auta z różnych stron. Nie jest to nowość w autach BMW, ponieważ jest to funkcja, którą mieliśmy możliwość dokupić m.in. w BMW 6 GT. To nie koniec nowości związanych z tabletem w środku. Oprócz sterowania systemem inforozrywki za pomocą standardowego pokrętła mamy również możliwość sterowania głosowego, gestami oraz… dotykowo. W końcu. Tego mi zawsze brakowało, naprawdę.

Dodatkowo z nowości mamy również zupełnie nowe reflektory czy automatycznie sterowaną atrapę grilla. Taką jaką znamy między innymi z nowego modelu BMW X3.

Jak jeździ? W warunkach miejskich prowadzi się pewnie. Siedzenia są wygodne, a miejsca mamy wystarczająco. Tyle mogę stwierdzić bo tak krótkiej przejażdżce.

 

BMW X4 3 Nowe BMW X4, czyli krok w dobrą stronę

 

Cennik rozpoczyna kwota 204 400 zł, ale bawiąc się konfiguratorem spokojnie damy radę podwoić tę kwotę.

Tekst i zdjęcia: Arkadiusz Jurczewski

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Arkadiusz Jurczewski

Arkadiusz Jurczewski

W samochodzie spędza znaczną część swojego życia. Lubi przejażdżki bez większego celu, byle jechać. Ma fioła na punkcie jednego z rodzimych zespołów muzycznych, dlatego przemierzanie kraju wzdłuż i wszerz siedząc za kierownicą nie jest mu obce. Na co dzień jeździ Saabem, który jest niewiele młodszy od niego. W wolnych chwilach lubi samemu pogrzebać przy samochodzie, z różnym skutkiem. Najnowszy cel motoryzacyjny? Zakup auta, doprowadzenie do znośnego stanu, poznanie na wylot i wyruszenie na następną edycję Złombola. Zawodowo związany z informatyką.