Nowa Toyota Century. Cesarz bez V12.

Century to model jedyny w swoim rodzaju. Dotychczasowa wersja niewiele zmieniła się przez 50 lat, co nie przeszkadzało jej uchodzić za japońskie uosobienie luksusu i wozić samego cesarza. Teraz nadchodzą zmiany…

Toyotę Century schodzącej generacji opisałem szerzej w tym artykule. Ta limuzyna stała się symbolem luksusu, prestiżu i elegancji w specyficznym, bardzo japońskim i tradycyjnym stylu. Tylko dwie generacje od 1967 roku (i niewielkie zmiany pomiędzy nimi), wełniana tapicerka i firanki w oknach. Do tego brak nowoczesnych systemów wspomagających kierowcę. To nie przeszkodziło Century podbić serca tych japońskich VIPów, którzy cenią sobie solidność i brak ostentacji. Zwłaszcza że pod maską tego modelu pracował pewien silny argument… Century było jedynym autem z Kraju Kwitnącej Wiśni napędzanym przez jednostkę V12. Był to specjalnie zaprojektowany do tego modelu silnik 5.0 o mocy 280 KM.

Century zasłynęło również jako samochód, którym wożony jest japoński cesarz. Nie wiemy, czy to on zaczął już domagać się zmian, ale fakty są takie, że mamy już pierwsze informacje na temat trzeciej (przypomijmy – od 50 lat!) generacji tej Toyoty.

Rzut oka na nadwozie wystarczy, by stwierdzić, że obędzie się bez rewolucji, zaś dotychczasowi użytkownicy nie doznają szoku. Century pozostało klasycznie stylizowaną, wielką (5,35 m długości) limuzyną. Zachowano także charakterystyczne elementy stylistyczne poprzednika, takie jak pokaźny, chromowany grill czy poziome tylne lampy, które jednak tym razem będa składać się z diód LED. Nieco dłuższe niż dotychczas będą tylne drzwi. Mają się również szerzej otwierać, co ułatwi VIPom wsiadanie i wysiadanie.

Także we wnętrzu na próżno szukać śladów futurystycznych zapędów projektantów. Jest spokojnie, z klasą, ma być za to przestronniej.
Do wyboru – tapicerka skórzana lub (a jakże!) wełniana. Do tego podnóżek dla pasażera z tyłu, duży ekran LCD i funkcja masażu w tylnych fotelach. Co z firankami? Oczywiście obecne!

O komfort zadbają: nowe zawieszenie z funkcją adaptacyjnego tłumienia drgań, system kontroli hałasu wysyłający przeciwdźwięki oraz cichsze opony. Szofer zasmakuje nieco nowoczesności za sprawą m.in. czujników martwego pola i ruchu poprzecznego, reflektorów LED
z przodu i funkcji automatycznego hamowania przed przeszkodą.

Niestety, czas na złą wiadomość: żegnamy japońskie V12. Century na 2018 rok ma być napędzane V8, w dodatku wspomaganym przez silnik elektryczny. Nie znamy jeszcze dokładnych danych, ale prawdopodobnie będzie to zbliżony układ napędowy do tego w Lexusie LS600h.
Na pewno będzie świetny, ale… V12 to V12. Szkoda.

Więcej informacji na temat tego modelu pojawi się 25 października podczas Tokyo Motor Show. Cesarz z pewnością nie może się już doczekać.

Fot. NetCarShow.net

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl