Najbardziej bezsensowne terenówki – CENY

Tak się złożyło, że w tym samym momencie Mercedes i Land Rover opublikowały cenniki dwóch bardzo drogich i bardzo ekskluzywnych pojazdów. Obydwa są równie kosztowne, co bezsensowne.

 

Mercedes klasy G to na pewno oczekiwany model w gamie producenta ze Stuttgartu, ale także bardzo istotny. Kosztuje bowiem nieprzyzwoicie dużo w przeliczeniu na walory użytkowe, więc szczególnie zasila kasę Mercedesa. Przywilej posiadania nowej klasy G będzie kosztował póki co od 540 500 zł za wersję G 500. Ta odmiana ma pod maską silnik 4-litrowy V8 o mocy 422 KM. Jako nowość w gamie W464 prezentuje wysoki poziom technologiczny: aktywne zawieszenie Agility Control, pełną elektrykę i łączność mobilną na najwyższym poziomie.

 

 

W cenniku brak na razie diesla, który powinien stanowić znaczną część sprzedaży, ale jest coś dla miłośników AMG. Tutaj pod maską siedzi także 4-litrowe V8, ale o mocy 585 KM potrafiące rozpędzić auto do 100 km/h w 4,5 s. Maksymalnie G-klasa jest ograniczona do 220 km/h, a po dokupieniu pakietu ‘AMG Driver’ aż do 240 km/h. Nowe G63 kosztuje od 740 500 zł, a z opcjami pewnie z łatwością można przekroczyć 1 mln.

Coś jeszcze droższego wprowadził właśnie do oferty Land Rover. Nowy Range Rover SV Coupe zostanie wyprodukowany zaledwie w liczbie 999 sztuk, ale myślę, że i w Polsce znajdą się na niego chętni. Problemem jest cena 1 499 000 zł. Dwudrzwiowy SUV o masie ponad 2,3 t rozpędza się do 266 km/h dzięki silnikowi V8 o mocy 565 KM. Tak jak w każdym Range Roverze także ten potrafi sporo w terenie, ale szkoda by było podrapać 22-calowe felgi.

 

 

Zresztą nie tylko felgi, bo drogocenny może być także lakier. Do tej pory najdroższą opcją na polskim rynku w jakimkolwiek aucie jest ręczne wykończenie boczków drzwi w Lexusie LS za 81 200 zł. Range Rover posyła kontrę z lakierem SVO Liquid Satin w cenie skromnych 188 410 zł. Jeśli to za drogo, możesz zamówić SVO Liquid Gloss za jedyne 171 280 zł.  No ale jeśli ktoś pyta o cenę, to na pewno go nie stać.

 

Bartłomiej Puchała 

fot. Mercedes-Benz, Land Rover

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.