Mini test: Suzuki SX4 S-CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance

Japończycy słyną z wielu, często dość kontrowersyjnych wynalazków. Weźmy np. taką pralkę dla człowieka, parasolkę na aparat fotograficzny czy krawat z przegródkami na karty kredytowe. Brzmi idiotycznie, prawda?

 

A Wy pewnie zastanawiacie się dlaczego w ogóle o tym piszę? Już tłumaczę. O japońskich wynalazkach zacząłem myśleć podczas moich ostatnich odwiedzin w salonie Suzuki. Czekając na odbiór SX4 S-Cross do testu, musiałem bowiem skorzystać łazienki. Jakie było moje zdziwienie, gdy po otwarciu drzwi zamiast zwykłej deski klozetowej zobaczyłem zamontowane do muszli urządzenie mierzące (jak się chwilę później okazało) temperaturę i puls osoby siedzącej na desce, które w dodatku po wszystkim potrafi się samo zdezynfekować… Taką deskę, o czym przeczytałem w książce “Tatami kontra krzesła” Rafała Tomańskiego, ma w domu praktycznie każdy Japończyk.

Patrząc na ten cud techniki (mowa o opisanej wyżej desce) zadałem sobie pytanie: dlaczego powstające w tak przenikliwych i nieprzejednanych japońskich umysłach samochody mają w sobie tak mało z ekstrawagancji i technologicznej przebojowości? Weźmy np. takiego Nissana Micrę czy większego Note’a, Toyotę Avensis albo Mitsubishi ASX. Wszystkie są okropnie nudne, a to tylko pierwsze z brzegu modele. Oczywiście nie brakuje też przykładów na japońskie samochody, które chętnie przytuliłby niejeden miłośnik motoryzacji – np. Nissan 370Z albo Toyota GT 86, ale generalnie chyba każdy przyzna mi rację, że Japończyki kupuje się raczej z rozsądku. A co z Suzuki SX4 S-Cross?

Cóż, do tej pory – a miałem w swoim czasie dość często do czynienia z leciwym Samuraiem – Suzuki wśród japońskich marek stanowiło dla mnie (i pewnie nie tylko) ostoję prawdziwej niezłomności. Te samochody nie były modne (z wyjątkiem kiepsko przyjętego przez rynek Kizashi), nie miały zaokrąglonych kształtów ani mocnych silników pod maską (tu znowu wyjątek stanowi Kizashi). Jak widać czasy się jednak zmieniają, a ekstrawagancja na dobre dotarła także do bram Suzuki. Po tym, jak do palety dołączył S-Cross, a do podboju europejskiego rynku zagrzewa się nowa Vitara, czas pogodzić się z tym – dla niektórych zapewne – smutnym faktem.

Suzuki SX4 SCross 51 1024x678 Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance

Nie ma jednak tego złego, bo Suzuki SX4 S-Cross, następca dość przeciętnego SX4 to kawał naprawdę solidnego, współczesnego samochodu, który świetnie sprawdza się w codziennej eksploatacji. Pozwólcie, że powstrzymam się od opisu jego walorów zewnętrznych i wewnętrznych – wersja, którą testowałem nie różni się bowiem powierzchownie niczym od testowanego przeze mnie w czerwcu 2014 SX4 S-Cross 1.6 VVT ALLGRIP (kliknij) i przejdę płynnie do wrażeń z jazdy.

Tym razem do testu otrzymałem egzemplarz z wysokoprężnym silnikiem o pojemności 1.6-litra i mocy 120 KM. Choć osiągi tego motoru na papierze nie powalają, za kierownicą SX4 DDiS poczułem się jak w o wiele żwawszym aucie. Co ciekawe, mimo 320 Nm osiąganych już przy 1750 obr./min. SX4 o wiele lepiej czuje się podczas przyspieszania, niż w trakcie tak lubianej przez diesle dyscypliny, jaką jest elastyczność. Jazda momentem obrotowym nie sprawia więc aż takiej przyjemności, jak np. w jednostkach VAG-a czy PSA.

Na szczęście częste wachlowanie świetnie zestopniowaną skrzynią biegów i wyciskanie z silnika siódmych potów nie odbijają się negatywnie na spalaniu. S-Cross zużył podczas testu w ruchu miejskim niecałe 6,5 litra, na trasie poprawiając ten wynik o ponad litr. Istotny jest również w tym miejscu fakt, że przez cały czas pokrętło napędu miałem ustawione w trybie Sport, czyli napęd przekazywany był na wszystkie koła. W trybie Auto Suzuki jeździ o wiele bardziej opieszale, niechętnie wkręcając się na obroty (o czym pisałem już w teście benzynowej jednostki o tej samej mocy).

Czytając pobieżnie testy kolegów po fachu, zauważyłem, że większość z nich narzekała na dźwięk tego silnika. Kompletnie się z nimi nie zgadzam – jednostka przepięknie klekocze i wcale nie jest uciążliwa w codziennej eksploatacji. W końcu – bądź co bądź – mamy do czynienia z crossoverem z napędem na obie osie, czyli autem choć w minimalnym stopniu uterenowionym.

Suzuki SX4 SCross 111 1024x678 Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance

I w tym miejscu zaczynają się schody. Niestety dla S-Crossa 1.6 DDiS, pojawił się on w moich rękach, tak samo, jak wersja benzynowa tuż po Dacii Duster z napędem na cztery koła, a pech chciał, że modnego Japończyka zabrałem dokładnie w tę samą trudną podwarszawską trasę, w której tydzień wcześniej towarzyszyła mi rumuńska “przyjaciółka”. Najpierw była więc długa błotnista droga, po której jeżdżą głównie traktory. Ustawiłem pokrętło w trybie Snow-Mud i nacisnąłem przycisk Lock. Samochód bez większych problemów przejechał całą trasę, ale sterowalność podczas próby ominięcia przeszkód była praktycznie żadna. Tam, gdzie Duster chętnie, mimo oklejonych kół błotem, dawał się prowadzić, SX4 po prostu jechało, a każdy obrót kierownicą w żaden sposób nie wpływał na kierunek jazdy. Mimo wszystko próbę SX4 zaliczyło i dojechało do celu. A była nim piaszczysta górka o nachyleniu ok. 15 stopni, długa na niecałe 15 metrów. Duster wdrapał się na nią za pierwszym razem. SX4, mimo 4 prób, poległo na ok. 3 metrze…

Pisałem już o tym wcześniej, napiszę po raz drugi – SX4 S-Cross to król miasta, zaśnieżonych dróg i słabej jakości asfaltu. Jednak najważniejsze jest to, że jego zawieszenie sprawdza się również tam, gdzie Duster wysiada, czyli na autostradach. Tu wielkie słowa uznania należą się bowiem inżynierom Suzuki – SX4 prowadzi się jak po szynach i wcale nie przeszkadza mu położony trochę wyżej, niż w kompaktach środek ciężkości. Układ kierowniczy nie jest “przewspomagany”, a pewnie leżąca w rękach kierownica chętnie przekazuje komendy na koła.  Przy prędkościach autostradowych, nawet na ostrzejszych zakrętach, nie czuje się więc żadnego zagrożenia, a i hamulce w razie konieczności potrafią szybko zatrzymać ważące 1305 kg auto.

Jak podsumowuje drugie spotkanie z SX4 S-Cross? Pozytywnie, choć wszystkim tym, którzy wiążą nadzieję z legendarnym napędem Suzuki radzę zmienić swoją postawę życiową. S-Cross to bowiem typowe auto bulwarowe – modne, nieźle wyglądające, dobrze wykończone (choć znajdą się w środku pewne niedoróbki), naprawdę świetnie się prowadzące, które nie powinno nastręczać właścicielowi specjalnych problemów. Nie ma w nim ducha prawdziwego Suzuki, ale takie mamy czasy, że każda marka pomału go traci…

 

Wygląd: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Wnętrze: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Silnik: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (8 / 10)
Skrzynia: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (8 / 10)
Przyspieszenie: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Jazda: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Zawieszenie: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Komfort: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Wyposażenie: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (8 / 10)
Cena/jakość: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (7 / 10)
Ogółem: %name Mini test: Suzuki SX4 S CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance (73/100)

 

 

Suzuki SX4 S-CROSS 1.6 DDiS 4WD 6MT Elegance, dane techniczne:

Silnik: turbodiesel, 4-cylindrowy, 16-zaworowy
Pojemność silnika: 1598 ccm
Moc: 120 KM przy 3750 obr./min
Moment obr.: 320 Nm przy 1750 obr./min
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Napęd: 4×4
0-100km/h: 12,0 s
V-maks: 175 km/h
Zużycie paliwa test: 6,4/4,2/5,3 (l/100km) (miasto/poza miastem/cykl mieszany)
Pojemność zbiornika paliwa: 47 litrów
Teoretyczny zasięg: 1100 kilometrów
Wymiary: 4300/1765/1575 (długość/szerokość/wysokość) (w milimetrach)
Waga: 1305 kg
Ładowność: 565 kg
Pojemność bagażnika: 430/1269 l
Opony: 205/50R17
Wersja wyposażeniowa: Elegance

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...