Minitest: Mercedes-Benz GLA 250 4Matic – piękna zabawka, czy coś więcej?

Wygląda naprawdę dobrze, chociaż niekoniecznie do twarzy mu w czerwieni. Jeździ świetnie i jest wystarczająco szybki. Pewnie większości kierowcom to wystarczy, ale ja oczekiwałbym od Mercedesa GLA z 211-konnym silnikiem trochę więcej. Czego mu brakuje? Zapraszam na minitest.

 

Pewnie zastanawiacie się dlaczego publikuję test w wersji “mini”? Już tłumaczę.

Nie wynika to z mojego lenistwa, tylko bardzo krótkiego okresu użyczenia samochodu do jazd testowych. Niestety, miałem tylko półtora dnia na sprawdzenie Mercedesa GLA, ale jakby odjąć od tego godziny spędzone w pracy, tak naprawdę tylko kilkanaście godzin.
 

 
Czegoś się jednak o tym aucie dowiedziałem. Pewnie jesteście ciekawi czego.

Mercedes GLA to po prostu A klasa na sterydach – modna, bo to w końcu crossover, lekko podniesiona, trochę doroślejsza, zaryzykuję stwierdzenie – ładniejsza wersja małego auta ze Stuttgartu. Patrząc na Mercedesa z zewnątrz widzę tylko jeden mankament. Nie pasuje mi jego kolor, choć bardzo lubię czerwony. Polakierowane w ten sposób GLA gubi jednak gdzieś swój charakter – znikają przetłoczenia, a auto staje się o wiele bardziej zwykłe niż w odcieniach szarości. Owszem, przykuwa wzrok, ale nie w ten sam sposób. Może się czepiam, no ale sami zobaczcie.

 

gla

 

Prawda, że lepiej? Widać wreszcie drapieżne boczne linie oraz przełamaną przetłoczeniami maskę. Także przód jest moim zdaniem bardziej wyrazisty. Jak jednak powszechnie wiadomo – jeden woli jabłka, drugi gruszki, dlatego płynnie przejdźmy do wnętrza.

A tu dzieje się naprawdę sporo. Na pierwszy rzut oka – zresztą na każdy następny rzut również – atmosfera w GLA jest bardziej sportowa niż miejsko-uterenowiona. Deskę rozdzielczą udekorowano licznymi smakowitymi akcentami. Pięknie wyglądają wloty powietrza wkomponowane w przypominający karbon panel oraz zegary z biało-srebrnymi tarczami. Kropkę nad “i” stawiają gruba, przeszyta czerwoną nicią i ucięta u dołu kierownica oraz fotele, które nie tylko bardzo dobrze trzymają ciało w zakrętach, ale też świetnie wyglądają.

 

GLA 250 (20)

 

Na środku deski rozdzielczej, zresztą jak w każdym nowym Mercedesie, znajduje się ekran inforozrywki. Do jego obsługi służy pokrętło oraz dwa przyciski, które umieszczono między fotelami. Działanie tego systemu nie jest może tak intuicyjne, jak w BMW – najwięcej problemów miałem z ustawieniem trasy przejazdu na nawigacji, ale nie można narzekać. Na plus zapiszę też bardzo ładną grafikę.

Jeżeli jednak czytaliście inne testy Mercedesów mojego autorstwa to pewnie wiecie, że główną wadą tego ekranu jest… sam ekran. Przylepiony jak tania nawigacja z marketu. Nie kupuję tego rozwiązania. Gdyby się chował, wyglądałoby to znacznie lepiej. Najbardziej chciałbym jednak móc oglądać tę deskę w ogóle bez ekranu. Powinna być taka opcja, a z tego co wiem, niestety nie ma.

Co ciekawe, w testowanym egzemplarzu wszystkie plastiki dobrze spasowano – do moich uszu, w przeciwieństwie do testowanych Mercedesów CLA (mają taką samą deskę rozdzielczą jak GLA), ani razu nie doszedł żaden pisk. Faktura plastików również wydała mi się lepsza, niż zapisało się to w mojej pamięci.

 

GLA 250 (23)

 

A jak to cudo jeździ?

Magiczna liczba 250 po rozszyfrowaniu oznacza: 2-litry pojemności, 4 cylindry, 211 KM oraz oczywiście turbodoładowanie. Osiągi na papierze wyglądają bardzo obiecująco – 7,1 sekundy od 0 do 100 km/h oraz 230 km/h prędkości maksymalnej, ale w czasie jazdy w ogóle tego nie czuć. Częściowo “winę” za to ponosi rewelacyjne zawieszenie, które tak sztywno trzyma budę pojazdu, że o żadnych przechyleniach podczas przyspieszania nie może być mowy, a częściowo dźwięki płynące spod maski oraz z układu wydechowego, które są po prostu nijakie – Mercedes brzmi jak każdy inny, czterocylindrowy samochód.

Wrócę jednak na chwilę do zawieszenia. Dawno nie prowadziłem tak dobrze czytającego intencję kierowcy auta. Gdy dodamy do tego fakt, że GLA to crossover robi się naprawdę bajkowo i aż chce się jechać nim na trasę Transfogarską by poszaleć po niebiańskich łukach. Zabawę psuje jednak skrzynia biegów – 7-biegowy automat ma problemy z reakcją na kick down, a zmiana poszczególnych przełożeń, nawet w trybie sport usztywniającym zawieszenie oraz skracającym czas wbicia kolejnego biegu, za każdym razem wydaje się zajmować o te kilka setnych za długo. Na plus napęd 4×4, który bardzo szybko przekazuje moc między kołami, dzięki czemu start z pedałem gazu w podłodze odbywa się bez uślizgu.

Gdyby nie ta skrzynia…

 

GLA 250 (10)

 

Podsumowując, GLA 250 4Matic to udane auto, potrafiące sprawić przyjemność z jazdy, ale cały czas nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Mercedes przestał robić samochody z duszą. W GLA nie znajdziecie jej na pewno…

Adam Gieras

 

 

Wygląd: (9 / 10)
Wnętrze: (8 / 10)
Silnik: (8 / 10)
Skrzynia: (6 / 10)
Przyspieszenie: (8 / 10)
Jazda: (9 / 10)
Zawieszenie: (10 / 10)
Komfort: (7 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (7 / 10)
Ogółem: (80/100)

 

 

 

 

 

Podstawowe dane techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1991 CM3
Moc: 211 KM/5500 OBR./MIN.
Moment: 350 NM/1200-4000 OBR./MIN.
Skrzynia: automatyczna, siedmiobiegowa
0-100 km/h: 7.1 S
V-max: 230 km/h
Średnie spalanie (test na dystansie 195 km): 11 l/100km
Masa własna: 1430 kg
Cena: od 144 000 PLN

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem…), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę…