Minitest: Mercedes Benz E220d 9G-Tronic – z perspektywy tylnej kanapy

Testować samochód zza jego kierownicy – to takie oczywiste. Tym razem, dzięki uprzejmości Mercedes-Benz Polska, miałem okazję sprawdzić  czy bycie wożonym na tylnej kanapie może sprawić radość porównywalną do standardowego obcowania z autem. Standardowego dla mnie oczywiście, bo na tylnej kanapie bywam równie rzadko jak miłośnicy łażenia po górach na Krupówkach… 

 

Stało się. 32 lata na karku i wreszcie staremu koniowi przyszło się ustatkować. Po nieco ponad dwóch tygodniach od powiedzenia sobie “tak” w Pałacu Ślubów w Warszawie jestem szczęśliwy i pewny, że to była dobra decyzja. I nawet fakt, że nie udało się załatwić żadnego mocnego coupe, którym mógłbym pojechać do ślubu z moją obecną Żoną, jakoś nie psuje mi rewelacyjnych wspomnień. Na ten bez dwóch zdań jeden z ważniejszych dni w życiu byłem wieziony na kremowej kanapie Mercedesa wartego bagatela 340 tysięcy złotych!

Ci z Was, którzy uważnie czytają nasze testy, zapewne mieli już możliwość zapoznania się z moją opinią o Mercedesie E22od >>> tekst tutaj <<<. Ten, jak go nazwałem, luksusowy Jumbo-Jet jest idealnym autem do pokonywania dużych odległości. Niech nie zwiedzie nikogo moc “jedynie” 194 koni mechanicznych. Więcej naprawdę nie potrzeba. Auto bardzo sprawnie przyspiesza, a przy tym jest fenomenalnie oszczędne. Silnik pracuje cicho przy wyższych prędkościach, ale mógłby być cichszy w ruchu miejskim. Lekko bujające, komfortowe zawieszenie, spokojnie zmieniająca biegi skrzynia – to wszystko zachęca do oddania się przyjemności jazdy.

Co zatem, gdyby średniej wielkości firma chciała kupić takie auto dla swojego prezesa, który dodatkowo czasami zapragnął być wożony na tylnym siedzeniu?

Cóż, S-klasa to to nie jest, ale… No właśnie.

Kanapa z tyłu jest bardzo wygodna i świetnie wyprofilowana. Dwie osoby usiądą tam z należytym majestatem, ale jest jedno “ale” – nie mogą być zbyt wysokie. Mam 174 cm wzrostu i jestem przekonany, że gdybym miał jeszcze 10 cm, za kierowcą o podobnej posturze mógłbym dotykać kolanami do oparcia. Bez dwóch zdań więcej miejsca na nogi znajdę w Fordzie Mondeo

 

slub_4

 

Poza tym brakuje stoliczków na laptopa i jak przejrzałem cały konfigurator, chyba nie można ich zamówić.

Ale nie to jest w przypadku E-klasy najgorsze z perspektywy przedsiębiorcy…

Zawsze było tak, że najpierw Baby Mercedes 190, potem C-klasa przypominały większą S-klasę, tylko były od niej… mniejsze. Ależ oczywistościami poleciałem. No tak. Bo E-klasa, w przeciwieństwie co C-klasy, była po prostu sobą. Dużym, wygodnym, prestiżowym, nawet reprezentacyjnym samochodem nawiązującym wyglądem do linii marki, ale odróżniającym się jednak od reszty widocznie. W przypadku obecnego modelu mam problem, żeby E-klasę odróżnić od C-klasy na ulicy. S-klasa rzuca się w oczy swoją wielkością, a E-klasa jakoś ginie. Szczególnie w eleganckiej, granatowej tonacji.

To świetne auto, bardzo nowoczesne i przepięknie narysowane. Ale? No właśnie. Średnio nadaje się dla lubiącego rauty i powroty z nich na tylnym siedzeniu prezesa…

Ale sama jazda na tylnej kanapie była bardzo przyjemna. Tym bardziej z taką Towarzyszką podróży!

 

slub_2

 

 

Adam Gieras

fot. Adam Gieras Fotomotografia

 

PS. co ciekawe, białe dywaniki wcale tak strasznie się nie brudzą ;)

 

 

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem…), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę…