Minitest: Ford Mustang GT 5.0 V8 – wio koniku

Mustang… to brzmi… porywająco, dumnie, ekscytująco. Mustangi towarzyszą mi prawie od urodzenia. Najpierw był P-51 Mustang pod postacią modelu stojącego na półce w pokoju mojego ojca. Później Mustang z powieści Karola Maya. W międzyczasie w telewizji (czarno-białej) mignęła mi scena pościgu po ulicach San Francisco. Kilka lat później zrozumiałem, że Mustang zawsze jest wyjątkowy.

 

Co prawda przez wiele lat Ford Mustang był tragiczny, ale kilka lat temu coś drgnęło, a obecne wcielenie czerpie pełnymi garściami z pierwowzoru. Co prawda nie jest już taki mały i lekki, ale to w niczym nie przeszkadza. Mustang wreszcie jest petardą. Malkontenci mogą się go czepiać, ale szczerze mówiąc nie znam faceta, który nie chciałby mieć w garażu Mustanga. Ci którzy tak twierdzą, to po prostu łgarze.

Kilka lat temu miałem okazję pojeździć Mercedesem SLK AMG. Swoje wrażenia z jazdy opisałem i opublikowałem na swoim blogu. W jednym z komentarzy ktoś napisał, że mój tekst jest napisany na zlecenie, bo za bardzo chwalę w nim to auto. No to potrzymaj mi piwo i patrz.

Mustang jest najlepszy. Co prawda inne marki amerykańskie wprowadziły na rynek reinkarnacje kultowych modeli sprzed lat, ale to Mustang jest najważniejszy. Wszystkie są fajne, ale to Mustang był ujeżdżany przez Bullita. Mała ciekawostka, nie można kupić Mustanga w kolorze zielonym. I można się spierać co do koloru testowanego przeze mnie auta, można skrytykować czarne pasy biegnące przez całe nadwozie, ale umówmy się, że Mustang nawet w kolorze różowym nadal będzie Mustangiem i będzie mnie podniecał.

 

 

Co prawda może być też tak, że moja ocena jest tak dobra ze względu na poprzednie wcielenia Mustanga (poza przedostatnim). Nie będę się nad tym zastanawiał zbyt długo, bo czas zasiąść za kierownicą i przekręcić kluczyk. Dźwięk pięciolitrowego V8 pod maską powoduje, że wody nie tylko na karku stają dęba… Dzika zwierzęca siła. Od momentu uruchomienia silnika wszystko schodzi na dalszy plan. Jedyne co się w głowie kołacze, to myśl, czy zawieszenie i hamulce dadzą radę.

Warto jednak zwrócić uwagę na to jak zostało zaprojektowane wnętrze. Czy mogę się do czegoś przyczepić? Szczerze mówiąc, skóra na kierownicy jest… dziwna. Można ją spotkać w innych modelach Forda i albo się ją lubi, albo nie. Oczywiście na każdym kroku widać nawiązania do przeszłości i to mi się bardzo podoba. We wnętrzu można przewieźć cztery dorosłe osoby i to w całkiem niezłych warunkach. Głównie mam tu na myśli tylne fotele, bo ciężko tu mówić o kanapie.

Mustang jest całkiem praktycznym autem. Co prawda jest wielkim autem, ale w tej klasie to jeszcze nie świadczy na przykład o wielkości bagażnika, który w Mustangu jest zaskakująco duży i ustawny. Przyznam, że gdzieś pojawiła się w mojej głowie myśl… A może by tak Mustanga? Dlaczego nie? Spokojnie mógłbym tym autem pojechać na narty, czy na letni wypad nad morze. Mimo dużego silnika, można przy zachowaniu odrobiny dyscypliny można osiągnąć akceptowalny wynik, jeśli chodzi o zużycie paliwa. Oczywiście każde kopnięcie gazu powoduje, że poza pomrukiem spod maski słyszymy syk zaworu doprowadzającego powietrze do zbiornika paliwa. Ja jeżdżąc po mieście mieściłem się w 13l/100km. Nie ukrywam, że kilka razy wcisnąłem gaz trochę głębiej.

 

 

Im dłużej jeździłem Mustangiem tym bardziej mi się on podobał. Prowadzi się pewnie, skrzynia biegów pracuje płynnie, zawieszenie zapewnia bezpieczeństwo, tak jak i układ hamulcowy. Silnik jest słyszalny w kabinie, ale w tym aucie nie może być inaczej. Całe szczęście dociera do nas tylko głęboki bas, który nie jest irytujący. Musiałbym być bardzo złośliwy żeby się do czegoś w Mustangu przyczepić. I pewnie bym się przyczepił gdyby jego cena była na poziomie jego europejskiej konkurencji, ale tak nie jest. Można nawet powiedzieć, że Mustang jest tani. Tani jak na to co oferuje. I właśnie patrząc przez pryzmat ceny nie przyczepię się do czegokolwiek. Oczywiście nie znaczy to, że auto jest przeciętne. Ładunek emocjonalny jest wielki, a i maniery nie najgorsze. Co prawda nie próbowałem go doprowadzać na skraj jego możliwości, bo nie o to chodzi. Jeździłem sobie spokojnie, rozkoszując się prowadzeniem, dźwiękiem silnika i muzyką płynącą z głośników.

Jedno nie dawało mi spokoju. Jak jeździ się Mustangiem z silnikiem 2,3 EcoBoost? Słyszałem na ten temat kilka legend, ale dopóki się nie przejadę, nie uwierzę w żadną z nich.

Damian Śmigielski

 

Moim zdaniem: Arek Jurczewski

Arek JurczewskiZ Fordem Mustangiem przeżyłem zaledwie i aż półtora dnia. Dlaczego zaledwie i aż jednocześnie? “Aż”, ponieważ już jeden wieczór wystarczył, abym się w nim zakochał. “Tylko”, ponieważ w momencie przekazania kluczy do niego Damianowi moje serce krwawiło. Nie ma na rynku drugiego auta, które za tak małą kwotę pozostawioną w salonie oferowałoby tak wiele. Owszem można by na siłę szukać niedoskonałości w wykończeniu, ale to auto nie jest od tego. Ono ma się świetnie prowadzić, dawać fun i być agresywne – takie właśnie jest. Wolnossąca jednostka o pojemności 5 litrów świetnie, liniowo daje nam dostęp do mocy, skrzynia biegów działa szybko i nie zdarza jej się gubić, układ kierowniczy robi dokładnie to, czego od niego wymagamy. Niska (jak na auto sportowe) cena sprawia, że jest to idealna okazja do zakupu jako drugi samochód do domu, który traktować można typowo weekendowo, ale… znam też osoby traktujące Mustanga jako daily i przemierzające nim całą Europę – można i tak, i w sumie tak właśnie bym wolał ;)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: V8
Pojemność: 4951 cm3
Moc: 421 KM/6500 obr./min.
Moment: 524 Nm/525 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa
0-100 km/h: 4.8 s
Prędkość max.: 250 km/h
Masa: 1720 kg
Cena: od ok. 180000 PLN

 

 

Dyskusja

komentarzy

Damian Śmigielski

Damian Śmigielski

Architekt, mechanik, miłośnik lotnictwa, który jak sam mówi lubi motoryzację. Znacie go pewnie przede wszystkim z programów: Tool Box, Jednoślad, Motocyklicznie, Mechanik czy Anatomia Miasta w TVN Turbo. Obecnie, jako Skodovy, udowadnia, że bycie Skodziarzem to żaden obciach. Prowadzi też własnego bloga o wszystkim co jeździ, lata i sprawia mu przyjemność.