Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG

Mija szósty rok produkcji czwartej generacji Seata Ibizy, a ona wciąż wyglądem zewnętrznym potrafi postawić silny opór dużo młodszej konkurencji. Nawet, jeżeli nie ma pod maską 180 zadziornych koni mechanicznych, wygląda na szybką. A jak radzi sobie ze 105 KM generowanymi przez 1,2-litrowy silnik? Miałem okazję to sprawdzić.

Seat Ibiza ma w sobie mnóstwo sprzeczności. Z zewnątrz wygląda naprawdę nieźle. Ostre rysy, odważne przetłoczenia, nowoczesne diody LED w reflektorach przednich i tylnych, czy mocno zarysowane zderzaki. W środku, gdy nie siedzimy w wersji Cupra, po której – ze względu na wrażenia – nie mamy czasu się rozglądać, design i użyte plastiki mogą poważnie rozczarować. W dodatku najsłabsze wersje nie nadają się nawet na niedzielną przejażdżkę do supermarketu.

Z drugiej strony Seat Ibiza to także wspomniana już Cupra i kilka innych naprawdę mocnych silników, o mocach znacznie przekraczających klasową średnią (1.4 TSI 150 KM, 2.0 TDI 143 KM) oraz bardzo przyzwoite prowadzenie, które przypadnie do gustu nawet wymagającemu kierowcy. Miałem okazję jeździć dwoma egzemplarzami Ibizy. Cupra nadal śni mi się po nocach, ale i w małym Seacie w wersji Style ze 105 konnym silnikiem o pojemności 1.2 litra nie czułem się, jakbym przeprowadzał test za karę.

7130619 1024x768 Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG

Chcecie, żebym dalej rozwodził się na wyglądem zewnętrznym limonkowej Ibizy? Nie, chyba nie ma sensu. Dodam jedynie, że producent postarał się, by patrzenie na małego Seata powodowało niewielką, acz odczuwalną erupcję hiszpańskiego temperamentu. Moim zdaniem, nawet najnowszy Volkswagen Polo wygląda przy Ibizie jak niedorobiony brat.

Gorzki smak rozczarowania można poczuć na języku dopiero po zajęciu miejsca za kierownicą. Plastikowe jest wszystko. W dodatku widać, że projekt deski rozdzielczej powstał już dawno, więc nawet zamontowane w testowanym egzemplarzu skórzane fotele nie są wystarczającym zastrzykiem botoksu, który mógłby zatuszować podeszły już wiek środka Ibizy.

Trzeba jednak przyznać, że fotele są bardzo wygodne i wystarczająco dobrze trzymają ciało w szybko pokonywanych zakrętach. Spodobała mi się również świetnie leżąca w rękach kierownica o pożądanej przeze mnie średnicy. Czy coś poza tym? Dobrze wyglądające zegary ze wskaźnikami zaczynającymi pracę idealnie pionowo i jeden designerski szczegół – tuż za wlotami powietrza znajduje się kratka przypominająca plaster miodu. Mały smaczek, a cieszy. Miejsca w środku jest pod dostatkiem, a 300 litrowy bagażnik pozwoli zaplanować dalszą wycieczkę poza miasto.

7120584 1024x768 Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG

Przejdźmy do jazdy. Tu jest naprawdę o czym napisać. Po pierwsze silnik. Niby 1.2 litra pojemności, niby 105 KM, ale ma cztery cylindry, więc nie pracuje jak motorower, i turbinę, dzięki czemu można na niego liczyć nie tylko w miejskim gąszczu, ale także na trasie przy połykaniu tirów. 9,7 sekundy do pierwszej setki i 190 km/h prędkości maksymalnej, to przy parametrach silnika na papierze osiągi lepiej, niż rewelacyjne. W rzeczywistości nie czuć, żeby Ibiza potrzebowała czegoś więcej. No może powyżej 140 km/h, ale umówmy się mrugnięciem oka – powyżej tej wartości poruszać się po Polsce nie wolno. Średnie spalanie wynosi ok. 6,5 litra na 100/km, ale jeżdżąc naprawdę dynamicznie po mieście udało mi się dobić do 10 l/100 km. To jednak i tak dobre wyniki.

Po drugie skrzynia DSG. Osobiście nie jestem jej wielkim fanem – wszystko zależy jednak od tego, w jakim samochodzie została zamontowana, bo nie wszędzie pasuje. Oczywiście nie musicie się ze mną zgadzać. W Cuprze wymontowałbym ją od razu, gdyby to było możliwe. Tu pasuje idealnie. Biegi wchodzą szybko, a przestawienie w tryb sport znacznie podnosi dynamikę samochodu. Jest jeszcze coś. Wspominałem już, że silnik 1.2 TSI ma cztery cylindry. Tak, ale to nie wszystko. Każde przyspieszanie powoduje, że układ wydechowy emituje całkiem ciekawy, powiedziałbym lekko zachrypnięty gardłowy dźwięk.

Po trzecie zawieszenie. Samochód prowadzi się jak po szynach. Poważnie! Byłem w dużym szoku, jak pewnie Ibiza pokonuje kolejne zakręty, i jak chętnie wychodzi z nich z gazem w podłodze. W dodatku układ kierowniczy jest dobrze wyważony i… Ach, naprawdę mi się spodobał. Pozwólcie, że przytoczę swoją myśl z testu Ibizy Cupry: “w aucie z tyłu zamontowano belkę skrętną i o dziwo, to przedpotopowe rozwiązanie sprawdza się tu wyśmienicie. Na ciasnych łukach i ostrych zakrętach Ibiza Cupra czuje się jak w swojej bajce.”. Nic dodać, nic ująć, 1.2 TSI prowadzi się równie dobrze. Naprawdę świetna robota!

7120577 1024x768 Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG

Podsumowując. Prowadzenie, silnik, skrzynia i wygląd zewnętrzny na duży plus. Minus za przestarzałe i bardzo słabo wyglądające wnętrze. No i ta cena… 78 tysięcy złotych za prezentowany egzemplarz, to bardzo dużo. Mamy już za to nieźle wyposażonego Leona o mocy 140 KM czy choćby Ibizę Cuprę.

Całkiem przyzwoity zestaw audio, biksenonowe reflektory, tempomat, skórzane i podgrzewane fotele, czujniki zmierzchu i deszczu, czy czujniki parkowania nadal nie przekonują mnie do tak dużego wydatku. Nie dlatego, że brakuje tu nawigacji i mimo to, że tak dobrze się Ibizą jeździ. Po prostu jest przewartościowana. Warto jednak przyjrzeć się rynkowi wtórnemu. Za połowę tej kwoty można kupić bardzo młody i zadbany egzemplarz 1,2-litrowej Ibizy. A może jednak Cupra? Wybór należy do Was. Jak zawsze.

tekst i zdjęcia: Adam Gieras

 

Wygląd: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Wnętrze: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (4 / 10)
Silnik: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Skrzynia: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Przyspieszenie: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Jazda: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Zawieszenie: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Komfort: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (7 / 10)
Wyposażenie: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (8 / 10)
Cena/jakość: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (5 / 10)
Ogółem: %name Mini test: Seat Ibiza 1.2 TSI DSG (72/100)

 

 

Dane techniczne:

Pojemność:     1197 cm3
Moc maksymalna:     105 KM przy 5000 rpm
Moment maksymalny:     175 Nm przy 1550-4500 rpm
Skrzynia biegów:     7-stopniowa, DSG
Hamulce przednie:     Tarczowe wentylowane
Hamulce tylne:     Tarczowe
Zawieszenie przednie:     Kolumna McPhersona
Zawieszenie tylne:     Belka skrętna
Średnica zawracania:     10,5 m
Długość:     4061 mm
Szerokość:     1693 mm
Wysokość:     1445 mm
Rozstaw osi:     2469 mm
Rozstaw kół przód/tył:     1465/1457 mm
Pojemność zbiornika paliwa:     45 l
Pojemność bagażnika:     292 l

Przyspieszenie 0-100 km/h:     9,7 s     
Prędkość maksymalna:     190 km/h     
Zużycie paliwa (średnie w teście – 60 % trasa, 40 % miasto – 6,5 l/100 km)

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...