McLaren Senna – drogowy potwór

McLaren składa hołd dla Ayrtona Senny nazywając jego nazwiskiem najbardziej ekstremalny drogowy model.

 

Punkt wyjściowy: McLaren 720S. Cel do osiągnięcia: ekstremalny torowy potwór, którym można poruszać się po drogach publicznych. Nie wygląda może specjalnie atrakcyjnie, ale do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić w przypadku nowych modeli z Woking. Tu liczy się funkcja ponad formą, a funkcją jest jak największa doskonałość aerodynamiczna każdego elementu nadwozia. Na pierwszy rzut oka widać duży przedni splitter, ogromne wloty powietrza oraz tylne skrzydło z aktywnymi elementami. Zza ultralekkich felg odzianych w półwyczynowe opony Pirelli widać karbonowo-ceramiczne tarcze hamulcowe, których stworzenie zajmuje zajmuje 7 miesięcy.

 

 

W środku minimalistycznie, ale to nie oznacza braku wyposażenia. Nadal jest tu kamera cofania, system infomedialny, audio i klimatyzacja, czyli generalnie po ludzku. Nietypowy za to jest karbonowa kołyska fotela, bo każdy z pięciuset klientów na ten model otrzyma siedzisko dostosowany do własnych czterech liter.

Za plecami kierowcy i pasażera pracuje silnik V8 o pojemności 4 litrów z dwiema turbinami. Produkuje wulkan mocy: 800 KM i 800 Nm przy masie własnej zaledwie 1198 kg. Oznacza to, że jest lżejszy niż 720S i ma 80 koni i 30 niutów więcej, co przy rozbudowanej aerodynamice na pewno przyczyni się do urwania kilku sekund na okrążeniu dowolnego toru wyścigowego. Niestety nie podano oficjalnych danych na temat osiągów.

Cena? 750 tysięcy funtów. Część dochodu z każdego sprzedanego egzemplarza trafi na konto fundacji Ayrtona Senny. Pierwszy zaplanowany pokaz z udziałem McLarena Senna to salon genewski w marcu 2018 r.

 

 

 

Bartłomiej Puchała

fot. McLaren

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.