Koenigsegg Agera One:1 – na przekór prawom fizyki

Czy istnieje klasa mega samochodów? Szwedzi uważają, że tak i Koenigseggiem Agerą One:1 zamierzają to udowodnić, przy okazji zmiatając w pył Bugatti Veyrona.

Wyobraźcie sobie moc przekraczającą 1 kilowat, czyli 1000 watów, czyli prawie 1400 koni mechanicznych, produkowaną przez pięciolitrową V-ósemkę, dysponującą potężnym momentem obrotowym o wartości przekraczającej 1370 Niutonometrów. Jeśli Wasza wyobraźnia nadąża, to zamontujcie teraz tę jednostkę w aucie o masie nieprzekraczającej 1400 kilogramów. Udało się? Przed Wami Koenigsegg Agera One:1 – mega samochód, bo tak każą nazywać go Szwedzi, w którym moc i masa własna remisują ze sobą, by w wyścigu o rekord prędkości auta dopuszczonego do ruchu ulicznego, stanąć na najwyższym stopniu pudła.

Stosunek masy i mocy wynoszący 1:1, którego nie udało się do tej pory uzyskać w żadnym homologowanym aucie, to zasługa nadwozia w całości wykonanego z włókna szklanego. Jego waga to jedynie 72 kg! Sam silnik jest trzykrotnie cięższy. Co prawda samochód przypomina nieco Batmobil, ale wszystko to po to, żeby fizyce stało się zadość. Dzięki bogatemu pakietowi aerodynamicznemu, na który składają się lotki w przednim zderzaku, tylny dyfuzor czy olbrzymi, płaski spoiler na tylnej klapie, Koenigsegg klei się do jezdni. Przy sile dociskowej, wynoszącej przy prędkości 440 km/h blisko 830 kilogramów na jedną oś, asfalt zamienia się w lepką papkę.

Koeni_2

Jeśli jesteśmy przy osiągach, to możecie już zacząć przecierać oczy z wrażenia. Auto ma pobić rekordy przyspieszeń od 0 do 100 km/h, do 200 km/h oraz do 400 km/h. Przeciążenia mogą zwalić z nóg, więc żeby docisnąć do podłogi pedał gazu w tym aucie, trzeba będzie chyba przejść specjalne szkolenie w instytucie kosmicznym. Czwarta setka na prędkościomierzu, według zapewnień producenta, ma pojawić się przed upływem 20 sekund. Pojazd jadący 100 km/h zatrzyma się już po 28 metrach. Wyhamowanie z 400 km/h cofnie do przełyku nawet strawiony już pokarm – producenci podają, że zajmie nie dłużej, niż 10 sekund. Prędkość maksymalna ma dobić do magicznej granicy 450 km/h, co pozwoli powiedzieć prężącemu muskuły na podium Bugatti Veyronowi – „sorry, Ty tu nie stałeś”.

koeni_3

Powstanie tylko 6 sztuk tego auta i wszystkie zostały już sprzedane. Cena? Chyba nieistotna. Ja i tak czekam z niecierpliwością aż Koenigsegg udowodni, że Agera One:1 jest poważnym kandydatem do miana najszybszego auta na świecie.

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem…), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę…