Gdy sprawca ucieknie z miejsca kolizji

Widok połamanego zderzaka czy wgniecionego boku auta może skutecznie zrujnować dzień. Zwłaszcza jeśli sprawca odjechał z miejsca zdarzenia, nie pozostawiając do siebie żadnych namiarów. Warto jednak opanować nerwy i sprawdzić, czy wykupione ubezpieczenia komunikacyjne pokrywają tzw. „szkody parkingowe”. Może się okazać, że nie ma powodów do zdenerwowania.

 

Pamiętaj o tym!

Przede wszystkim, przed podjęciem jakichkolwiek działań dobrze jest sprawdzić, czy konieczne jest wezwanie policji. Zadaniem mundurowych na miejscu kolizji jest spisanie odpowiedniego protokołu, na podstawie którego można ubiegać się o odszkodowanie, ale nie zawsze jest to konieczne. Jeśli funkcjonariusze będą w drodze, warto równolegle rozejrzeć się w poszukiwaniu potencjalnych świadków, którzy zgodziliby się złożyć zeznania.

Po trzecie, należy zgłosić poniesioną szkodę ubezpieczycielowi, który może pokryć koszty naprawy uszkodzonego samochodu. Od czego może zależeć rozstrzygnięcie takiego wniosku?

Scenariusz 1: ubezpieczenie OC

Idealną sytuacją jest ta, w której udało się namierzyć sprawcę zdarzenia – a z policyjnych statystyk wynika, że nagrania z miejskich monitoringów skutecznie pomagają w odnalezieniu niefrasobliwych kierowców. W takim wypadku likwidacja szkody może zostać pokryta z OC sprawcy. Tu kończą się problemy poszkodowanego, a zaczyna egzekucja nierzadko bolesnych konsekwencji wobec sprawcy.

Jeśli jednak kierowcy nie uda się namierzyć, to w przypadku drobnej kolizji na parkingu nie ma co liczyć na Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. Ten wypłaca bowiem odszkodowania tylko wtedy, gdy zaszły szkody z utratą zdrowia, a uszczerbek na zdrowiu trwał dłużej niż 14 dni. Naprawę połamanego zderzaka czy rozbitych świateł, trzeba będzie więc pokryć z własnej kieszeni.

Warto pamiętać, że takiej zasady nie wprowadziły towarzystwa ubezpieczeń oferujące ubezpieczenia komunikacyjne – (mtu24.pl). Są to kwestie regulowane przepisami , na które ubezpieczyciele nie mają wpływu.

Scenariusz 2: ubezpieczenie AC

Kierowca z aktualnym AC, zostawiając auto na parkingu, może być spokojniejszy. W takiej sytuacji koszty naprawy pojazdu zostaną pokryte przez ubezpieczyciela. Trzeba się będzie jednak liczyć z tym, że w kolejnym roku zniżki za bezszkodową jazdę będą niższe.

 

Źródło: MTU24.pl / art. sponsorawany

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.