Ferrari 512 BB za 40 tysięcy dolarów? Jest jeden problem…

Jesteście chętni na legendarne 512 BB w cenie Passata z salonu? Jedno zostało ostatnie wylicytowane za taką kwotę w USA. Niestety, ten samochód nie da raczej zbyt wiele radości z jazdy…

Ferrari 512 BB to bohater wielu ścian w pokojach zamieszkiwanych przez nastolatków sprzed lat. Gdy ci nastolatkowie dorastają, robią karierę i zaczynają nieźle zarabiać, czasami rozważają spełnienie dawnych marzeń. Niestety, to o 512 BB jest wyjątkowo trudne do spełnienia. Ceny zadbanych egzemplarzy raczej nie spadają poniżej trzystu tysięcy dolarów. Wtem… przeglądając jeden z amerykańskich portali aukcyjnych można było natrafić na takie Ferrari zdecydowanie taniej. “Szczęśliwiec”, który je wylicytował, zrobił to za niecałe 40 tysięcy “zielonych”.

Gdzie jest feler? O, tutaj…

 

 

Samochód jest kompletnie spalony. Ogień prawdopodobnie wybuchł w komorze silnika i rozprzestrzenił się po całej reszcie. To może chociaż wnętrze ocalało?

 

 

Niestety… A co z fotelami?

 

 

Widząc skalę zniszczeń, cena wcale nie wydaje się już tak okazyjna. Po co komuś taki samochód? Do upiornej kolekcji, makabrycznego muzeum? Tego nie wiemy. Mamy tylko nadzieję, że nie było tak, że zbyt mocno zapalił się do tego pomysłu i licytował w ciemno…

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem.
Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl