Dodge Challenger SRT Hellcat – jest moc!

Zdjęcia najdzikszego w historii Challengera SRT Hellcat właśnie trafiły do sieci! Ten potwór z silnikiem 6.2 V8 HEMI powstał na bazie wersji SRT, ale jest od niej znacznie mocniejszy! 

W stosunku do Dodga Challengera SRT, producent wprowadził w SRT Hellcat kilka znaczących zmian. Potężny silnik otrzymał dodatkowo kompresor, konkretny układ chłodzenia z czterema intercoolerami, wzmocniony blok oraz kute tłoki. Moc samochodu wynosi ponad 600 ognistych koni mechanicznych. Ile dokładnie? Nie wiadomo. W przypadku “cywilnego” SRT kształtuje się ona w okolicach 485 KM, więc dodatkowe rumaki mogą zrobić z Hellcat’a najszybszego Muscle Car’a na rynku!

4

Amerykańscy inżynierowie popracowali też nad aerodynamiką. Mimo, że auto nadal wygląda jak potężny, betonowy kloc, producent wyposażył Hellcat’a w dodatkowy pakiet spojlerów oraz wloty powietrza doprowadzające do silnika powietrze. Co ciekawe, wygospodarowano na nie miejsce w… przednich reflektorach. Nowy i bardziej wydajny jest też układ hamulcowy i zawieszenie, ale na pytanie o konkrety, producent nabrał wody w usta.

Dodge Challenger SRT Hellcat nawiązuje do modelu z 1971 roku. Szczególnie widać to w stylistyce tylnych lamp i braku jakichkolwiek ozdobników na zewnątrz auta. Nadwozie wygładzono, bo każdy wystający detal mógłby obniżyć prędkość maksymalną i możliwości tego piekielnego potwora Już nie mogę się doczekać kiedy usłyszę gardłowy “głos” Hellcat’a na żywo. A Wy?

 

 

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...