Dallara prezentuje swój pierwszy samochód drogowy

Dallara to znana włoska firma produkująca głównie karoserie do bolidów wyścigowych. Po latach przygotowań debiutuje ze swoim pierwszym autem z homologacją drogową. Jest bardzo szybko i bardzo lekko!

Pierwszy pojazd, który Dallara stworzyła od A do Z i który uzyskał prawo do poruszania się po ulicy otrzymał nazwę – a jakże – Stradale, co po włosku oznacza po prostu “ulica”. Kto jednak spodziewa się wygodnego cruisera do pokonywania autostradowych kilometrów, będzie zawiedziony. Firma nie zapomina o swoich sportowych korzeniach i prezentuje superlekkiego speedstera o szerokich możliwościach konfiguracji. Po zamontowaniu mu przedniej szyby auto zamienia się w roadstera, po zamontowaniu ramy T staje się targą, zaś po dodaniu drzwi typu “skrzydła mewy” Stradale przemienia się w coupe. Co więcej, po dodaniu opcjonalnego tylnego spojlera Stradale poradzi sobie nie tylko na ulicy, ale i na torze.

Argumenty w walce – czy to drogowej, czy torowej – ma niezłe. Prócz wagi wynoszącej zaledwie 855 kg (!), Dallara Stradale legitymuje się mocą 400 KM z pojemności 2.3 litra, dostepnych od 6200 obrotów na minutę. Moment obrotowy to 500 NM od 3000 obr/min. Moc na koła przekazuje sześciobiegowy manual, choć w opcji będzie dostępna także skrzynia zautomatyzowana z łopatkami.

Osiągi nowego modelu zapowiadają się imponująco. Od zera do 100 km/h Dallara Stradale ma przyspieszać w 3,25 s, zaś maksymalna prędkość to aż 280 km/h.
Jeżeli macie ochotę na postawienie tego auta w Waszym garażu, należy Wam się garść informacji na temat cen. Liczba wyprodukowanych egzemplarzy ma wynosić 600 przez 5 najbliższych lat. Pierwszy egzemplarz trafił właśnie do swojego właściciela, który jest nikim innym, jak tylko Gian Paolo Dallarą – założycielem firmy, dla którego pierwsza sztuka modelu Stradale stanowi prezent na 81-sze urodziny.

Spodziewana cena podstawowego modelu ma wynosić 155 000 euro. Do tego należy dodać 16,600 euro za przednią szybę wraz z karbonową obramówką, 7700 euro za dach w stylu targa i 7300 euro za drzwi czyniące z tego modelu pełnoprawne coupe. Okazja? Raczej nie. Szansa na wyróżnienie się w świecie supersamochodów? Jak najbardziej!

Fot. Motor1

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem.
Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl