Dacia Duster drugiej generacji zadebiutowała – cena ma być nadal przystępna

Dacia Duster II, która szerokiej publiczności została właśnie zaprezentowana we Frankfurcie, jest podobno całkowicie od nowa zaprojektowanym autem, bardziej komfortowym dla pasażerów i… ładniejszym (to ostanie możecie ocenić sami). 

Co się zmieniło?

Wygląd. Cóż, nadal widać, że to Duster, ale…

Przód został znacznie unowocześniony. Atrapa chłodnicy została wyrównana z reflektorami. Wyżej pociągnięto zderzak i optycznie poszerzono błotniki. Z tyłu mamy zupełnie nowe światła (widzie podobieństwo do Jeepa?) oraz zmieniony wygląd klapy oraz zderzaka. Linia boczna przeszła niewielki zabieg z botoksu – tu i tam nieco wygładzono. Charakter auta został jednak zachowany, za co moim zdaniem plus. Ciekawe czy nowy Duster pojawi się w także w bazowej wersji z czarnymi zderzakami?

 

 

Wnętrze to już zupełnie coś innego. Nowy wygląd, podobno lepsze materiały (Pertyn Ględzi donosi, że w tym Dusterze nie czuć już charakterystycznego zapachu plastiku przemieszanego z tanim kauczukiem) i więcej przestrzeni dla pasażerów.

 

 

Na desce rozdzielczej w oczy rzuca się zamontowany wyżej ekran, przez co wyświetlanie wybranej trasy nie będzie odbywało się już na linii kolan. Całkowicie inaczej (lepiej) wyglądają pokrętła klimatyzacji, pojawił się nowy drążek zmiany biegów z gałką, która przynajmniej na zdjęciach zachęca do wachlowania przełożeniami. No i najważniejsze – nowe fotele, bo te w obecnym modelu są tragicznie niewygodne (główny powód, dla którego mimo całej miłości do Dustera musiałem odrzucić go w trakcie rozważań co kupić).

 

 

 

Pod maską nowego Dustera na pewno turbobenzyna i diesel. Napęd na jedną i obie osie.

Na nową generację jednak jeszcze trochę poczekamy. Jej debiut w salonach planowany jest na pierwszą połowę 2018 roku. Podobna cena ma być nadal przystępna.

 

agier

fot. Dacia 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...