Brabus G V12 S – prawdziwy demon

Niezaprzeczalnie Gelenda traktowana jest na równi z Land Roverem Defenderem i Jeepem Wranglerem jako auto dla prawdziwego twardziela, którego zdecydowanie bardziej podniecają właściwości terenowe, niż tak płytka rzecz, jaką jest przyspieszenie do 100 km/h. To, że setkę prędzej czy później osiągną, to ci kierowcy doskonale wiedzą. A w jakim czasie? To już jest dla nich nieistotne.

Ciężko też stwierdzić, dlaczego spece z AMG, czy choćby Brabusa biorą się za ten samochód, przekształcając je na auta dla dilerów narkotyków i płatnych zabójców. Nie trzeba też wspominać, że możliwości terenowe na 22 calowych felgach z niskim profilem są zdecydowanie gorsze, ale też nie o to chodzi tunerom przy instalowaniu pod ich maski silników o pojemnościach zdrowo przekraczających 6 litrów.

Spójrzcie sobie na tego oto Brabusa G. 2,5 tonowa betonowa kostka została wyposażona w takowy silnik, który dzięki side pipe-om (końcówkom wydechów wyprowadzonych z boku pojazdu) gra wręcz nieziemskie melodie. Tyle, że od nieziemskich melodii jest Mercedes SLR, czy mój ulubiony SLS, a nie terenówka, którą upodobał sobie początkujący diler marihuany z gangsterskim zapędem. Wróćmy do auta, a właściwie do silnika. Wspomagany dwiema turbosprężarkami agregat o pojemności 6,3 litra rozwija niewyobrażalne 700 KM mocy. Większe wrażenie robi moment obrotowy, który wynosi zdrowe 1300 (słownie: tysiąc trzysta) Nm! Na wszelki wypadek, gdyby skrzynia biegów nie wytrzymywała siły zmieniającej jej na kupę żyletek ograniczono ilość „niutonów” do i tak rozbrajających 1100. Wybieracie się na kemping a nie macie odpowiedniego samochodu? Z Brabusem zabierzecie ze sobą cały dom. Z fundamentami.

2010 Brabus G V12 S (7)

Pisałem coś o tak przyziemnej rzeczy, jak przyspieszenie do 100 km/h? Że prędzej, czy później zostanie osiągnięta? Brabus osiągnie ją prędzej. Prędzej, niż sam to sobie zdążyć uświadomić, i szybciej, niż zrobi to dowolny samochód, który stanie z wami w pierwszym rzędzie na światłach. Po 4,3 sekundy V12 S ma na prędkościomierzu wartość trzycyfrową, a dalszy sprint kończy się dopiero wtedy, kiedy superniania zatrzyma wskazówkę na wartości 240 km/h. Teoretycznie Gelenda jest w stanie rozpędzić się i 20 km/h dalej, czego pewnie nikt nie próbował, ponieważ wtedy auta już nic nie zatrzyma. Ściana, drzewa, inne samochody – to wszystko zostanie zmiecione z drogi G V12 S jak na trasie solidnego tornada.

2010 Brabus G V12 S (4)

Brabus postanowił zmienić zderzaki, a felgi aluminiowe mają wzór charakterystyczny dla modeli tego tunera od lat – sześcioramiennej gwiazdy. Do środka zapraszają podświetlane na niebiesko progi. Wewnątrz panuje dość mroczny klimat wszędobylskiej czarnej skórzanej tapicerki, zaś znużeni przeciążeniami wbijającymi w kanapę, bądź przednie fotele będą mogli obejrzeć film na ekranach zainstalowanych w zagłówkach foteli. Jakbyście chcieli kupić sobie taki mały jeżdżący domek, to ostrzegam, że kosztuje 1 643 000 złotych. Lepiej nabyć za to równie gangsterski apartament, ale już bez kół.

 

 

Marcin Koński (Redline Motoblog)

fot. caranddriver.com

 

Dyskusja

komentarzy

Marcin Koński

Marcin Koński

Nie lubi sam o sobie mówić. Mimo wszystko, nowo poznane osoby bardzo szybko dowiadują się, że jego ogromną miłością są samochody, a im więcej koni mechanicznych skrywają ich maski, tym to uczucie do nich jest mocniejsze. Poglądy na temat tego, co się kręci wokół motoryzacyjnego świata często ma kontrowersyjne i sprzeczne z tym, co się głośno mówi, lecz zawsze stara się, by jego opinia podyktowana była zdrowym rozsądkiem. Przynajmniej tak mu się wydaje.