“Bieda wersje” drogich aut

Puśćmy wodzę fantazji i wyobraźmy sobie drogie, droższe i najdroższe samochody w wersjach podstawowych, ze stalowymi felgami i… czarnymi zderzakami. Gotowi?

 

VW Passat B8 z silnikiem 1.2 85 KM za 63 490 zł? Takie prawdziwe auto dla ludu!

volkswagen passat b8 Bieda wersje drogich aut

Lubicie Audi TT? A gdyby tak można je mieć 30 % taniej i z silnikiem 1.4 TSI 122 KM. W końcu trochę sportu nie zaszkodzi…

audi tt Bieda wersje drogich aut

A może BMW 4 z silnikiem 1.5 i z szybami na korbkę? bmw 4 series Bieda wersje drogich aut

Wysoką cenę podyktowaną cłem można w autach z Japonii obniżyć w iście polski sposób. Przykład – Lexus RC.

Lexus RC 1024x683 Bieda wersje drogich aut

Nowa Miata nie będzie bardzo droga, ale dla mniej wymagających klientów, auto bez klimy, ze stalówkami i czarnymi wstawkami w zderzakach powinno wystarczyć…

mazda mx 5 Bieda wersje drogich aut

Amerykanie też potrafią. Takim Mustangiem jazda po rozgrzanej do czerwoności prerii nie straszna – nic się nie porysuje!

Base Ford Mustang 1024x576 Bieda wersje drogich aut

Myślicie, że w ultradrogie marki nie stosują oszczędności? Jesteście pewni?

Przed Wami McLaren 650S, Ferrari 488 i Porsche 918. Cóż, trochę taniej, a jaka przyjemność!

McLaren 650S 1024x683 Bieda wersje drogich aut Ferrari 488 GTB 1024x576 Bieda wersje drogich aut Base Porsche 918 Spyder 1024x576 Bieda wersje drogich aut

A teraz zejdźmy na ziemię. Taką Toyotę GT86 produkują naprawdę. Podobno to wersja dla tych miłośników tuningu, którzy i tak ją zaraz przerobią po swojemu, zdejmując zderzaki i zakładając w ich miejsce mnóstwo kształtnego materiału z pleksi.

2203 Bieda wersje drogich aut

fot. Toyota, X-Tomi Design

Adam Gieras

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...