Audi TT offroad concept – żeby bardziej namieszać

Działania trójki niemieckich producentów aut klasy premium zaczynają przypominać bitwę stacji telewizyjnych o prime time na opery mydlane. Po Audi TT czas na Audi TT offroad, czyli kolejną między klasę. Jak ją nazwać? Hmm… Crossover Sport? 

Na salonie samochodowym w Pekinie Audi udowodniło, że nie ma rzeczy niemożliwych i pokazało szerokiej publiczności koncept nowego crossovera, który zbudowano na bazie debiutującego niedawno Audii TT trzeciej generacji. Samochód, o ile powstanie, będzie miał za zadanie połączyć cechy coupé – sportową sylwetkę, osiągi i lekkość z uniwersalnością SUV-a. W dodatku, dzięki nadwoziu zbudowanemu ze stali i aluminium, opartemu na specjalnej ramie Audi Space Frame, ma być ekologiczny i ekonomiczny. Ech.  

audi-tt-offroad-concept-2014-beijing-auto-show_100464933_l

Do napędu posłuży 2-litrowa jednostka typu plug-in-hybrid. 292 KM wyprodukowane metodą “naturalną” zostaną wsparte przez dwa silniki elektryczne o mocy 170 KM. Łącznie w aucie ma się znaleźć pod maską 408 KM generujące 650 Nm. Pierwsza setka pojawi się na budziku już po 5,2 s, a samochód skończy rozpędzanie przy 250 km/h. Auto będzie mogło jeździć także tylko w trybie elektrycznym – rozpędzi się wtedy bezdźwięcznie do 130 km/h. Audi obiecuje średnie spalanie w trybie hybrydowym na poziomie 1,9 l/100 km i zasięg blisko 800 km. Jak wiadomo testy silnika przeprowadzono na specjalnej hamowni w warunkach laboratoryjnych, więc wiecie co możecie z nimi zrobić. Mnie jednak bardzie ciekawi dlaczego to auto nazwano TT offroad? Przecież ani z offroadem ani z Audi TT nie ma nic wspólnego…

Adam Gieras

fot. Audi

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...