Znamy ceny Kii Stinger

Kia zaskoczyła wszystkich odwagą, prezentując tylnonapędowe, czterodrzwiowe coupe z V6 pod maską. Teraz zaskakuje po raz drugi – jego cenami.

Mimo że dziś przeciętny klient, który kupuje auto oczami zdecyduje się raczej na SUVa, segment coupe nie ma się wcale tak źle. Co ciekawe, również marki, które nie są kojarzone jako „premium”, prezentują nowe modele tego typu. Od niedawna możemy podziwiać (to właściwe słowo…) na ulicach VW Arteona, a teraz o klientów zawalczy również Kia Stinger. Trzeba przyznać, że ma w tej walce bardzo mocne argumenty.

 

 

Pierwszy to doskonały wygląd. To oczywiście kwestia gustu, ale myślę, że ciężko będzie znaleźć kogoś, kto na widok Stingera odwróci z niesmakiem wzrok. Drugi to ciekawa paleta silników. Najsłabszy jest 200 konny diesel 2.2, oprócz niego jest jeszcze benzyniak 2.0 turbo o mocy 255 KM, no i wisienka na torcie – wersja GT i jego 3.3 litrowe V6 o mocy 370 KM. Taki Stinger jest najszybszą Kią w historii marki (5,1 sekundy do setki, 269 km/h prędkości maksymalnej). Dwa pierwsze silniki mogą występować z napędem na tył, zaś V6 – z napędem AWD. Można zdecydować się też na dowolną skrzynię biegów… pod warunkiem, że będzie to 8-biegowy automat 😊 Manuala nie przewidziano.

Trzeci, wyjątkowo ważny argument, to korzystnie skalkulowane ceny, które wczoraj poznaliśmy. Podstawowa, 255 konna odmiana to wydatek 149 900 zł. Diesel wymaga dopłaty w wysokości 30 000 zł. Stinger GT 3.3 V6 z napędem na cztery koła kosztuje od 234 900 zł.

 

 

Już w standardzie nowa Kia będzie miała m.in. nawigację, kamerę cofania, tuner DAB, system bezkluczykowego dostępu, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele z przodu, podgrzewanie kierownicy i systemy utrzymywania pasa ruchu, aktywny tempomat i… wiele, wiele innych gadżetów.

Wygląda więc na to, że Koreańczycy wrócili do tradycji oferowania dobrego wyposażenia za rozsądną cenę. Dodajmy do wyjątkowo duży rozstaw osi, który ma gwarantować przestronność we wnętrzu (2905 mm, czyli więcej niż np. w Mercedesie CLS). Jeśli chodzi o prowadzenie, Stinger był dopracowywany na Nurburgringu. I to podobno czuć…

 

 

Pierwsze egzemplarze pojawią się u klientów w październiku, ale zamówienia będzie można składać już w sierpniu. To z pewnością jedna z bardziej ekscytujących nowości 2017 roku.

Fot. Kia

Mikołaj Adamczuk

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl